Facebook
Poczta
Forum
Sklep
Logowanie
Dodaj
zdjęcie
Wydruki

Od 1996 roku Foto-Kurier
jest jedynym polskim
przedstawicielem
panelu fotograficznego
stowarzyszenia EISA

foto-kurier.pl
Internet

Co w nazwie piszczy

Większość nazw producentów sprzętu fotograficznego brzmi dla nas, fotofilów (jeśli takiego słowa nie ma, a z pewnością się pojawi), równie oczywiście jak Toyota, Coca-Cola czy Mercedes. Ale czy te nazwy coś oznaczają, czy też są japońskim lub niemieckim ple-ple wymyślonym w podobny sposób, co nazwa ruchu dadaistycznego?

Czasami gra słów prowadzi do stworzenia nazwy firmy. Canon i Minolta (teraz Konica Minolta) mogą poszczycić najbardziej wymyślnym pochodzeniem swoich nazw: jedna odnosi się do bogini a druga do obfitych żniw. Horseman, nazwa japońskiego producenta aparatów wielkoformatowych, jest dość surowym tłumaczeniem słowa Komamura.



Canon. Pierwotna nazwa brzmiała niezwykle sucho: Seiki Kogaku Kenkyujo (Instytut Badawczy Optyki Precyzyjnej). W poszukiwaniu odpowiedniejszej założyciel firmy znalazł natchnienie w niebie i w ten sposób Kwanon, buddyjska bogini miłosierdzia, po zangielszczeniu na CANON została patronką ekspansywnego przedsiębiorstwa. Pierwszy dalmierzowy prototyp aparatu wyprodukowanego przez firmę nosił właśnie nazwę Kwanon. Dodajmy, że obecnie istnieje na świecie prawdopodobnie tylko jeden egzemplarz oryginalnego Kwanona. Około roku 1936 firma wypuściła na rynek pierwszy model seryjny Hansa Canon, który stał się na tyle popularny, że przedsiębiorstwo uzyskało osobowość prawną. Tendencja do bujania w obłokach wyraźnie stanowi część charyzmy CANONA: EOS to nie tylko skrót od angielskiego 'Electro-Optical System' ale również imię greckiej bogini jutrzenki.




Minolta. Dla kogoś w firmie żródłem inspiracji stała się ziemia japońska i tak oto powstała nazwa Minolta pochodząca od japońskiego zwrotu opisującego czas zbioru ryżu. Minoru określa ryż nadający się do zbierania a ta oznacza pole ryżowe. Ponadto przyrostek "ta" stanowi ukłon w stronę założyciela firmy T. Tashima nazywanego przez pracowników "Pan T". Nawiasem mówiąc nazwa Rokkor, którą oznaczano obiektywy do Minolt MD, pochodzi od góry Rokko znajdującej się w pobliżu głównego biura firmy w Osace. Niestety, w chwili obecnej Minolta tak jak Konica nie zajmuje się fotografią.

Wiele firm nosi nazwy nadane im na cześć (i często przez) ich założycieli. Nie jest to być może bardzo skromny (ani najoryginalniejszy), ale za to bardzo praktyczny sposób dokonywania wyboru. W ten sposób powstały takie łatwe do wymówienia nazwy jak Hasselblad, Cullmann, Domke, Mamiya, Schneider, Smith-Victor, Zeiss i wiele innych.

Ale co zrobić jeśli człowiek nazywa się Johannes Bockemuehl? Rozwiązaniem mogą być różne wariacje na temat imienia i nazwiska, na przykład zbitka pierwszych liter ( w tym wypadku otrzymujemy Jobo). Na tej zasadzie powstały takie nazwy jak: Chinon (od Chino), Cokin (od Coquin), Konica (od Konishi), LumiQuest (od Quest) i Tamron (od Tamura).



Leica to jedna z najstarszych nazw nadal produkowanych aparatów, która powstała w opisany powyżej sposób jako połącznie "Lei" od nazwiska założyciela firmy Ernsta Leitza, i "ca" od camera. Legenda głosi, że mało brakowało, by aparat nie nazywał się Leca, ale pan Leitz uważał, że "i" w środku nadawało nazwie przyjemniejsze brzmienie. W nazwie obiektywu Elmax słychać przedrostek "El" od Herr Leitz i przyrostek "max" od konstruktora Maxa Bereka.

Czasami gra słów prowadzi do stworzenia nazwy firmy. Horseman, nazwa japońskiego producenta aparatów wielkoformatowych, jest dość surowym tłumaczeniem słowa Komamura będącego nazwiskiem założyciela firmy (po japońsku Koma znaczy koń a mura wioska; a zatem chodzi tu o wioskę jeźdźców). Heico, nazwa producenta Permawash i innych chemikaliów ciemniowych, pochodzi od inicjałów twórcy firmy, Harolda E. Ingrahama (oczywiście dodano jeszcze magiczne "co").

Podobnie sprawy się mają z nazwą Zenza Bronica, która pochodzi od japońskiego Zenzaburo no nica ( z grubsza znaczy to: "aparat Zenzaburo"). Zenzaburo Yoshino był mechanikiem i kupcem ryżowym oraz oczywiście zaprojektował i wykonał pierwszą Bronicę.

ciąg dalszy artykułu na następnej stronie...


 
data dodania: 11-08-2012
 
godzina dodania: 02:05
 
odsłon: 9642
powrót na stronę główną »

fotografia

Komentarze

zostaw komentarz

sortuj według daty: rosnąco | malejąco

11-08-2012 12:09
Super pomysł na artykuł. Często się zastanawiałem jakie jest znaczenie i źródłosłów poszczególnych nazw.
11-08-2012 07:26
Z zaciekawieniem przeczytałem...fajne rodowody marek firmowych
powrót na stronę główną »



Zobacz także:

fotografia
Foto-Kurier na weekend: Nepal - fotografia powstaje w głowie - tekst z FK 10/13
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Tomek Michniewicz i Zimbabwe - nieodkryte wyzwanie - pełny artykuł Foto-Kurier 11/13
fotografia
Robert Frank: Wyprowadzka – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 2/1995
fotografia
Góry, owce, pasterze i magia znikającego świata na warsztatach z Akademią Nikona


Zdjęcie miesiąca
Grudzień 2019
zdjęcie miesiąca
 

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024

Polityka plików cookies   |