Facebook
Poczta
Forum
Sklep
Logowanie
Dodaj
zdjęcie
Wydruki

Od 1996 roku Foto-Kurier jest
jedynym polskim przedstawicielem
panelu fotograficznego
Europejskiego Stowarzyszenia
Technik Audio-Wizualnych EISA

foto-kurier.pl
Internet

Canon EOS 500 – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 11/1994

Nowa wersja EOS-a 1000FN - tak jesienią 1993 r. fachowcy skomentowali pojawienie się nowego modelu Canona, ale szybko okazało się, że pokrewieństwo tych aparatów wcale nie jest tak bliskie. Stała tendencja zmniejszania masy Canonów w tym modelu uwidoczniła się najsilniej. Canon EOS 500 ma śmiesznie małą, jak na lustrzankę masę - korpus waży zaledwie 350 g. Złożyło się na to wiele czynników m.in. istotne zmniejszenie wymiarów korpusu, zastąpienie (tam gdzie to tylko było możliwe) metali tworzywami sztucznymi, uproszczenie systemu przewijania filmu. 



Małe wymiary aparatu mogą być i wadą. Gdy do EOS-a 500 zamontujemy ciężki obiektyw i dużą lampę błyskową, trudno jest utrzymać aparat w prawej ręce, zwłaszcza osobom o dużych dłoniach. Producent przewidział te trudności i wyprodukował dodatkowy uchwyt, czy raczej podstawkę GR-70TP mocowaną pod aparatem. Poza tym, że zwiększa ona o ok. 50 % wysokość uchwytu aparatu, posiada wbudowany maleńki statyw, który może być przydatny przy wykonywaniu zdjęć z samowyzwalaczem.

Tworzywo sztuczne rozpanoszyło się w EOS-ie 500 straszliwie. Metalowa pozostała komora lustra, płytka dociskająca film, sanki lampy błyskowej i - mam nadzieję - przewody elektryczne. Bagnetowe mocowanie obiektywu, prowadnice filmu i inne równie odpowiedzialne elementy wykonane są z tworzyw sztucznych. Nie jest to co prawda polistyren, a odporne mechanicznie tworzywa poliwęglanowe, ale i to nie wzbudza zaufania u wielu fotografów zwłaszcza tych, którzy do tej pory używają aparatów wyglądających na całkowicie metalowe. W pewnej mierze mają oni rację, zwłaszcza jeśli chodzi o bagnet. Sam bałbym się obciążyć własną ,,pięćsetkę`` obiektywem ważącym więcej niż kilogram. Należy jednak zwrócić uwagę, że aparat ten przeznaczony jest dla osób, które najczęściej używają standardowego zooma i rzadko zmieniają go na inny obiektyw. Małe jest w związku z tym prawdopodobieństwo przeciążenia bądź ,,wytarcia`` bagnetu.

System transportu filmu jest wzorowany na pomyśle zastosowanym w EOS-ie 5. Funkcje nieistniejącego wałka zębatego przejęły: wałek odbiorczy ciągnący film i korzystający z podczerwieni układ liczący okienka perforacji odmierzający odcinki filmu do przewinięcia po każdym zdjęciu. Dzięki takiemu rozwiązaniu aparat jest rewelacyjnie cichy ( patrz: dane techniczne ), a zmniejszenie liczby ruchomych części mechanicznych obniżyło pobór prądu z baterii co wydłużyło czas jej eksploatacji.

W EOS-ie 500 film jest wstępnie przewijany do ostatniej klatki natychmiast po założeniu do aparatu i zwijany jest do kasety sukcesywnie w trakcie fotografowania. Taki system ma swoje zalety i wady. Ewidentnym plusem jest to, że wykonane zdjęcia ( poza ostatnim ) są schowane w kasecie, a więc zabezpieczone przed zaświetleniem przy przypadkowym otwarciu tylnej ścianki aparatu z filmem w środku. Problem pojawia się gdy chcemy wywołać tylko naświetloną część filmu. Istnieje wówczas konieczność zamocowania filmu do szpulki w nowej kasecie, co w warunkach ciemniowych może sprawić trudność.

Aparat może wykonywać zdjęcia z częstotliwością do 1 kl/s. Przewijanie filmu jest ciągłe przy wszystkich trybach pracy, oprócz trybów: A-DEP, pełnej ( zielonej ) automatyki i programach przedmiotowych: krajobraz, makro. Należy więc uważać by nie przytrzymywać wciśniętego spustu migawki zbyt długo po wykonaniu zdjęcia, gdyż aparat może wykonać następne.

Pewnym drobiazgiem, do którego trzeba się przyzwyczaić jest wsteczne odliczanie klatek przez licznik zdjęć.

Pomiar światła ciągłego dokonywany jest za pomocą sześciopolowej matrycy pomiarowej, której trzy pola odpowiadają położeniu sensorów układu automatycznego ustawiania ostrości.

Pomiar światła realizowany przez tą matrycę jest dosyć dokładny. Problem powstaje jedynie przy wykonywaniu zdjęć ze źródłem światła w kadrze. Jeżeli nie zastosujemy korekcji ekspozycji to zdjęcie będzie znacznie niedoświetlone. Zamiast korekcji możemy zastować selektywny pomiar oświetlenia najistotniejszego fragmentu kadru. Przycisk włączający pomiar selektywny jest usytuowany ( podobnie jak w wielu Minoltach ) bardzo wygodnie pod kciukiem prawej dłoni.

Jak w większości EOS-ów pokrętło sterujące trybami pracy aparatu znajduje się na górnej pokrywie na lewo od prymatu. Dostępne tryby pracy to: automatyka typu program, automatyka czasu naświetlania, automatyka przysłony, tryb ręczny, program z automatycznym doborem głębi ostrości, pełna ( zielona ) automatyka oraz programy przedmiotowe: portret, krajobraz, makro, sport.

W automatyce programowanej para: czas, przysłona zależy od oświetlenia kadru, czułości filmu i ogniskowej używanego obiektywu. Istnieje możliwość użycia funkcji SHIFT zmieniającej jednocześnie czas naświetlania i przysłonę.

Używając trybu ręcznego należy pamiętać o tym, że nie działa wtedy matryca pomiarowa, a wynik jest po prostu uśrednieniem pomiarów z poszczególnych pól pomiarowych.

Program z automatycznym doborem głębi ostrości ( A-DEP ) działa inaczej niż w poprzednich EOS-ach. Tam należało ustawić ostrość na początek i koniec planowanej strefy ostrości, a przy trzecim naciśnięciu spustu migawki aparat tak dobierał wartość przysłony, by cała strefa wyszła ostro. W EOS-ie 500 po wciśnięciu spustu migawki aparat tak ustawia odległość i wartość przysłony, by na zdjęciu ostro wyszły obiekty, do których odległości zostały zmierzone przez wszystkie trzy sensory układu ustawiania ostrości.

Pełna ( zielona ) automatyka i programy przedmiotowe przeznaczone są dla fotografów, którzy nie chcą zaprzątać sobie głowy teorią i cyferkami i pragną używać lustrzanki tak jak aparatu kompaktowego.

Canon EOS 500 odczytuje czułość filmu zapisaną na kasecie za pomocą kodu DX. Jeżeli włożymy kasetę bez kodu, zostanie wprowadzona czułość ostatnio używanego filmu. Istnieje też możliwość ręcznego wprowadzenia czułości.

Canon EOS 500 posiada wbudowaną lampę błyskową o liczbie przewodniej 12 i stałym kącie rozsyłu światła obejmującym kąt widzenia obiektywu o ogniskowej 28 mm. Lampa włącza się automatycznie przy niektórych programach tematycznych, a w pozostałych trybach automatyki wymaga włączenia ręcznego. EOS 500 ma wbudowany dwuwatowy reflektor, którego światło może być użyte do redukcji efektu ,,czerwonych oczu``.

Pomiar światła błyskowego dokonywany jest przez obiektyw za pomocą nowej trójpolowej matrycy pomiarowej. O sprawności i jakości pomiaru tej matrycy świadczy fakt, że identyczną zastosowano w najnowszym EOS-ie 1n.

EOS 500 współpracuje ze wszystkimi lampami błyskowymi przeznaczonymi dla Canonów EOS: od najprostszej 200 E, poprzez 300 EZ, do modelu 430 EZ.

W trybie program ( a także w programach przedmiotowych, A-DEP i zielonej automatyce ) aparat włącza czas naświetlania 1/90 s i ustawia wartość przysłony zależnie od warunków oświetleniowych i wyniku pomiaru wstępnego błysku wysyłanego przy częściowym naciśnięciu spustu migawki ( tryb A-TTL ).

W trybie automatyki przysłony działanie jest podobne, lecz czas naświetlania można wybrać dowolnie w zakresie 30 s - 1/90 s.

W trybie automatyki czasu dobiera się ręcznie wartość przysłony, a czas naświetlania wybrany automatycznie zależy od warunków oświetleniowych i wyniku pomiaru błysku wstępnego jak w trybie program.

W trybie ręcznym zarówno czas naświetlania jak i przysłona dobierane są ręcznie.

Układ ustawiania ostrości bazuje na wskazaniach trzech czujników ostrości: środkowego krzyżowego i dwóch pionowych. Nie ma możliwości użycia jednego wybranego czujnika, jedynie stosując selektywny pomiar oświetlenia włączany jest priorytet środkowego sensora. W praktyce, gdy korzystamy ze wszystkich czujników ostrość ustawiana jest na najbliższy wykryty obiekt w kadrze.

Układ AF sam decyduje czy wykryty obiekt porusza się czy nie i odpowiednio włącza ciągłe ustawianie ostrości połączone z funkcją przewidywania odległości obiektu w momencie otworzenia migawki, bądź blokuje raz ustawioną ostrość w przypadku obiektu nieruchomego.

W przypadku gdy jest zbyt ciemno, włączany jest pomocniczy reflektorek - ten sam, którego używa się do redukcji efektu czerwonych oczu. Oświetla on fotografowany obiekt wiązką światła przez co układ AF ma ułatwione zadanie. W większości aparatów takie zadanie spełnia czerwone lampka rzutująca kreskowy wzorek. W EOS-ie 500 światło jest białe, co dekonspiruje fotografa oraz ,,gładkie``, bez wzorku, a więc nie pomoże w ustawieniu ostrości na obiekcie bez kontrastu. Nie pomoże nawet założenie zewnętrznego flesza wyposażonego w czerwoną lampkę, ponieważ ( podobnie jak w EOS-ie 5 ) zawsze używana jest lampka wbudowana w aparat. Jest to największa niedoróbka jakiej dopuścił się Canon w EOS-ie 500.

Na wyświetlaczu diodowym w celowniku aparatu zawarte są właściwie wszystkie informacje potrzebne fotografującemu, a mianowicie:

- czas naświetlania,

- wartość przysłony,

- sygnalizator ustawienia ostrości,

- indeks kreskowy informujący o wprowadzonej korekcji ekspozycji bądź o stopniu niedoświetlenia/prześwietlenia przy pracy w trybie ręcznym,

- sygnalizator naładowania kondensatora lampy błyskowej,

- sygnalizator włączenia redukcji efektu czerwonych oczu,

- sygnalizator włączenia selektywnego pomiaru oświetlenia.

Na matówce oznaczone jest położenie czujników układu AF oraz pole pomiaru selektywnego.

Ciekłokrystaliczny wyświetlacz na górnej pokrywie aparatu informuje dodatkowo o włączeniu wielokrotnej ekspozycji, samowyzwalacza, dźwiękowej sygnalizacji ustawienia ostrości i liczbie klatek pozostałych do końca filmu.

Canon EOS 500 zasilany jest dwoma trzywoltowymi bateriami litowymi CR123A. Producent nie podaje ich żywotności, a sam nie spotkałem jeszcze nikogo, kto zużyłby w EOS-ie 500 baterie do końca. W moim egzemplarzu po ok. 20 zrobionych filmach baterie nie wykazują śladu zużycia. O dbałości producenta o ekonomiczność aparatu świadczy fakt jak rozwiązano sekwencję czynności wykonywanych przez aparat tuż po zamknięciu migawki. W większości aparatów jednocześnie opuszczane jest lustro, rozpoczyna się przesuw filmu na następną klatkę oraz zaczyna ładować się kondensator wbudowanej lampy błyskowej. W tym momencie pobór prądu z baterii znacznie przekracza 5 A. W EOS-ie 500 czynności te następują po sobie. Daje to co prawda pewne opóźnienie w przygotowaniu aparatu do następnego zdjęcia, ale istotnie zwiększa trwałość baterii.

dalszy ciąg na następnej stronie
ciąg dalszy artykułu na następnej stronie...


 
data dodania: 27-11-2010
 
godzina dodania: 01:21
 
odsłon: 20698
powrót na stronę główną »

fotografia

Komentarze

zostaw komentarz

sortuj według daty: rosnąco | malejąco

21-01-2014 08:05
Właśnie wykopałem takiego ze starego magazynu w pracy.. Zobaczymy ! :)
powrót na stronę główną »



Zobacz także:

fotografia
Zoom-Nikkor Auto 43-86 mm f/3,5 – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w F-K 12/2000
fotografia
Leica IIIb – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 11/2000
fotografia
Nikon SP – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 8/2000
fotografia
Nikon S2 – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 7/2000


Zdjęcie miesiąca
Listopad 2017
zdjęcie miesiąca
 

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024

Polityka plików cookies   |   Opieka techniczna: Technix

Usługi programistyczne