Facebook
Poczta
Forum
Sklep
Logowanie
Dodaj
zdjęcie
Wydruki

Od 1996 roku Foto-Kurier
jest jedynym polskim
przedstawicielem
panelu fotograficznego
stowarzyszenia EISA

foto-kurier.pl
Internet

Olympus OM 4 Ti - artykuł opublikowano w Foto-Kurierze 9/1992

Kiedy na początku lat siedemdziesiątych, po pięcioletnich badaniach i testach, genialny inżynier japoński Maitani stworzył Olympusa OM 1, nikt nie przypuszczał, że dwadzieścia lat później powstanie OM 4 Ti w tym samym niemalże kształcie i wyglądzie. I tak jak OM 1 zadziwił świat, stało się to też udziałem OM 4 Ti. Od 1966 r (początek prac nad OM 1) do 1986 r, kiedy ukazał się OM 4 Ti firma Olympus stworzyła dla profesjonalistów kolejno: OM 1, OM 2, OM 2/Spot, OM 3, OM 4, OM 4 Ti. 

Czym charakteryzuje się OM 4 Ti? W odróżnieniu od swojego poprzednika (OM 4) najważniejsze części aparatu zostały wykonane z tytanu. Spowodowało to, że aparat jest mocniejszy, ale jednocześnie lżejszy. Wszystkie miejsca, którymi mógłby dostać się kurz, czy wilgoć otrzymały specjalne uszczelki. Mechanizm migawki został na tyle poprawiony, że można tym aparatem fotografować w najzimniejszych miejscach naszego globu. OM 4 Ti stał się dzięki temu prawdziwym "koniem roboczym".



Najważniejszą cechą odróżniającą ten model od innych aparatów jest rewelacyjny wręcz sposób pomiaru światła. Do tej pory Olympusy OM 1, OM 2 mierzyły światło z całości matówki (i lub z całości filmu - w przypadku OM 2) i przez to ich światłomierze nie były odporne na błędy związane z pomiarem pod światło. Dopiero OM 2/Spot został wyposażony w pomiar punktowy, który pomaga w takich sytuacjach. W OM 4 Ti konstruktorzy poszli dalej. Oprócz jednego pomiaru tej opcji (Spot) można dokonać ich aż osiem. Po każdym pomiarze na bieżąco uśredniany jest wynik i co najważniejsze, każdy pomiar jest zaznaczony na wykresie kreskowym, w wizjerze aparatu. Jest to chyba najlepsze rozwiązanie (pod względem czytelności) wśród wszystkich aparatów. Jeżeli ktoś zna rozwiązanie zastosowane np. w Canonie T 90 to szybko zrozumie przewagę OM 4 Ti. 

Wracając do OM 4 Ti na tym nie koniec. Zastosowano tutaj system mierzenia w światłach i cieniach - High Light i Shadow.

Wyjaśnijmy - jak wiemy światłomierze w aparatach wyskalowane są na 18% odbitego światła jakie daje tzw. szara karta. Przykładowo sfotografowane po kolei biała, szara oraz czarna koszula finalnie na zdjęciach bedą szare. Włączenie funkcji High Light spowoduje, że biała koszula będzie na zdjęciu białą i analogicznie przy zastosowaniu funkcji Shadow czarna koszula będzie czarną. W OM 4 Ti wprowadzono automatyczną korekcję ok. +2.5 EV przy High Light oraz ok. -2.5 EV przy Shadow. Pomiaru dokonuje się w następujący sposób: przy High Light (sceny z bardzo wyraźną dominantą jasnych motywów jak pejzaż zimowy, białe tkaniny itp.), Spot na najjaśniejsze miejsca i uruchamiamy przycisk High Light, pomiar zostaje skorygowany automatycznie, oraz Spot na najciemniejsze miejsca kadru i przyciskamy Shadow. Aparat może jeszcze pomóc przy wyborze najjaśniejszego bądź najciemniejszego miejsca w kadrze. Oprócz tego istnieje pamięć pomiaru. Wszystkie pomiary zarejestrowane w pamięci można skasować dźwignią wokół spustu migawki. Tak samo dzieje się również przy wymianie obiektywu.

Na ile powyższe rozwiązania były istotne i na swój sposób rewolucyjne, można przekonać się na przykładzie najnowocześniejszych lustrzanek AF. Podobny pomiar zastosowano w Minoltach serii "i". Zrobiono to jednak na dodatkowej dyskietce. 

Jak już wspomniałem w wizjerze OM 4 Ti można znaleźć wszystkie informacje dotyczące warunków ekspozycji. Odczyt jest z panelu LCD.

Jeszcze jedną innowacją, zupełnie nie docenioną przez innych producentów, jest system współpracy OM 4 Ti z fleszem Olympus F 280. Flesz ten może synchronizować nawet z 1/2000 sek we współpracy z OM 4 Ti. Znakomicie ułatwia to doświetlanie. OM 4 Ti ze zwykłymi lampami synchronizuje przy 1/60 sek, co jest z wielu względów nie wystarczające. Konstruktorzy podeszli do tego problemu z odwrotnej strony niż dotychczas: skoro nie można skrócić czasu synchronizacji to trzeba wydłużyć czas błysku flesza. Na przykład inżynierowie z Minolty najkrótszy czas synchronizacji - w modelu 9xi, osiągnęli dzięki czasowi migawki 1/12.000 sek. Ciekawe jak poradzono sobie z efektem Schwarzchilda.

OM 4 Ti jest częścią dużego systemu urządzeń peryferyjnych. W skład tego systemu wchodzą: flesze, silniki, urządzenia do makrofotografii, fotografii mikroskopowej oraz w końcu obiektywy.
Aparat ten ma z pewnością wady, gdyż żaden nie jest ich pozbawiony. Brak na przykład w wizjerze informacji o wybranej przysłonie, brak wymienności pryzmatu, choć można wymieniać matówki, nie można wielokrotnie eksponować, no i najważniejsza wada - zmalała ilość oferowanych przez firmę obiektywów i innych akcesoriów. Oczywiście jest jeszcze rynek sprzętu używanego.

Sumując: jest to aparat najwyższej klasy, przeznaczony bardziej dla fotografika kreującego swoje wizje niż dla fotografii reportażowej.


Dane techniczne:
typ: lustrzanka 35 mm, 
format filmu: 24 x 36 mm, 
migawka: elektroniczna o przebiegu horyzontalnym, płócienna, 
synchronizacja: 1/60 sek, kontakt "x", gorąca stopka, z fleszem F 280 do 1/2000 sek, specjalne wejście dla fleszy typu T, 
metoda pomiaru: integralnie z uwypukleniem środka, Spot, Multi Spot, High Light, Shadow, 
automatyka ekspozycji - pomiar z całości: TTL OTF, pomiar światła odbitego od powierzchni filmu, z preferencją przysłony 60 - 1/2000 sek, -5/+19 EV - ISO 100 dla ob. 50/1,4, +/- 2 EV kompensacja ekspozycji co 1/3 EV, 
automatyka ekspozycji - pomiar Spot: TTL z pamięcią, 240 - 1/2000 sek, 0/+ 19 EV - ISO 100 dla ob. 50/1,4, +/- 2 EV co 1/3 EV, 
automatyczna pamięć: 60 min, informacja - dioda LED, 
ekspozycja manualna: 1 - 1/2000 sek + B, czas mechaniczny 1/60 sek 
zakres czułości filmu: 6 - 3200 ISO 
transport filmu: dźwignia szybkiego naciągu wychylana do 130 stopni, zwijanie ręczne, Motor Drive 2.5 kl/sek, zwijanie powrotne automatyczne, 
wizjer: korekcja dioptryczna +1 do -3 D, wymienna matówka z dalmierzem, mikrorastrem, 97% rzeczywistego pola obrazu, powiększenie x 0.84 przy ob. 50 mm, 
informacja w wizjerze: panel LCD, wbudowany podświetlacz, ok. 10 sek, 
samowyzwalacz: elektroniczny, przebieg 12 sek, 
zasilanie: dwie baterie 1.5 V, SR 44, LR 44, kontrola stanu baterii, 
inne: wymienny uchwyt, grip, wymienny tył, 
wymiary: 136 x 84 x 50 mm, 
waga: 510 g, body. 

Darek Dziedzic

 
data dodania: 30-07-2010
 
godzina dodania: 01:30
 
odsłon: 7171
powrót na stronę główną »

fotografia

Komentarze

zostaw komentarz

sortuj według daty: rosnąco | malejąco

Artykuł nie był jeszcze komentowany.
Zostaw swój komentarz właśnie teraz.
powrót na stronę główną »



Zobacz także:

fotografia
Zoom-Nikkor Auto 43-86 mm f/3,5 – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w F-K 12/2000
fotografia
Leica IIIb – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 11/2000
fotografia
Nikon SP – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 8/2000
fotografia
Nikon S2 – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 7/2000


Zdjęcie miesiąca
Październik 2019
zdjęcie miesiąca
© fot. Bogna Jadżyn


TEST Nikon Z 6 - przystępniejszy cenowo bezlusterkowiec Nikona - test Foto-Kurier 1-2/19

Nikon Z 6 zadebiutował 23 sierpnia 2018 roku, czyli w tym samym dniu co testowany w 
FK 10/18 Nikon Z 7. Jednak od samego początku było wiadomo, że na debiut sprzedażowy Nikona Z 6 będziemy musieli poczekać do grudnia 2018 roku. Na początku grudnia mieliśmy możliwość wzięcia udziału w warsztatach poświęconych fotografowaniu modelami Z 6 i Z 7 zorganizowanymi w Izraelu i dzięki temu możemy podzielić się z Państwem wrażeniami z obcowania i z fotografowania Nikonem Z 6. W publikowanym teście, tam gdzie to będzie możliwe i gdzie to będzie miało sens, będziemy odnosić się do Sony A7 III - najlepszego aparatu, według organizacji EISA, sezonu 2018-2019 – i oczywiście do Nikona Z 7.
więcej
 

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024

Polityka plików cookies   |