Facebook
Poczta
Forum
Sklep
Logowanie
Dodaj
zdjęcie
Wydruki

Od 1996 roku Foto-Kurier
jest jedynym polskim
przedstawicielem
panelu fotograficznego
stowarzyszenia EISA

foto-kurier.pl
Internet

Ricoh XR-X 3PF - piękny epigon

Angielskie powiedzenie mówi, że piękno nie sięga głębiej niż grubość skóry (beauty is only skin deep) czyli, że jest powierzchowne. Jednakże są takie aparaty, którym piękny kształt nie przeszkadza być utalentowanymi maszynami do robienia zdjęć. Taki był choćby Canon T90. Taki okazuje się być wyraźnie zainspirowany wyglądem Canona Ricoh XR-X 3PF. 

Nie krytykuję inżynierów Ricoha: po prostu wzięli za wzór jeden z najpiękniej zaprojektowanych aparatów elektronicznych. Korpus XR-X 3PF jest nie tylko apetycznie zaokrąglony ale również ergonomiczny a przy tym odpowiednio ciężki co sprawia, że jeszcze lepiej leży w ręku. Palec wskazujący prawej ręki trafia intuicyjnie na spust migawki i pokrętło sterujące, środkowy na przycisk odblokowujący mocowanie obiektywu a kciuk na główny włącznik aparatu oraz przycisk służący do kontroli głębi ostrości (lub po przeprogramowaniu, do wejścia w tryb korekcji naświetlenia). Z kolei kciuk lewej ręki z łatwością odnajduje przycisk pamięci pomiaru. Ricoh zawsze specjalizował się w produkcji dobrze wyposażonych lustrzanek oferujących amatorom dużo możliwości za rozsądne pieniądze a od chwili zaprzestania kilka lat temu produkcji modelu XR-X czuło się wyraźny brak flagowego elektronicznego aparatu w ofercie firmy.



Czym jest Ricoh XR-X 3PF? Myślę, że częściowo epigońskim powrotem do pięknej epoki szczytu świetności wielofunkcyjnych lustrzanek elektronicznych z ręczym nastawianiem ostrości. Producenci muszą wciąż dokładać jakąś nowinkę mimo, że wielu użytkowników chciałoby powiedzieć: już dość, zatrzymajmy się teraz gdyż osiągnęliśmy zadawalający poziom. Dla osoby, która chce mieć pełen zakres kontroli nad zdjęciem i nie potrzebuje automatycznego nastawienia ostrości Ricoh może okazać się znakomitym nabytkiem. Co może powstrzymywać masy przed rzuceniem się do sklepów i wykupieniem lustrzanek Ricoh? Mniejsza renoma firmy i niewielki zestaw firmowej optyki. Co prawda wszystkie lustrzanki Firmy wyposażono w mocowanie bagnetowe typu Pentax K ale inny jest system komunikacji między aparatem a obiektywem (informowanie o liczbie otworu przysłony). Tym samym założenie obiektywu Pentaxa pozbawia nas trybu automatyki zaprogramowanej oraz automatyki przysłon. Nawiasem mówiąc zoom Ricoha założony do Pentaxa LX nawet pozwala na optyczny odczyt liczby przysłony w wizjerze. Na rynku można znaleźć trochę obiektywów firm niezależnych do systemu Ricoh. Szczególnie atrakcyjna jest oferta Sigmy.



Koszyczek z bateriami mocowany jest w uchwycie poprzez śrubę - podobnie jak w wielu modelach Canon EOS, a z tą różnicą że Ricoh zasilany jest 4 paluszkami (również akumulatorkami), które nadal okazują się najpopularniejszym i najtańszym źródłem energii o czym świadczy coraz większa ilość uchwytów do kadrów pionowych wiodących firm na paluszki właśnie. W ciągłym trybie aparat przesuwa film z prędkością 2 klatek na sekundę. Nie jest to osiągnięcie imponujące ale całkowicie wystarczające dla amatora. Zwijanie powrotne jest automatyczne lub wymuszone ręcznie. Powtórne wciśniecie przycisku zwijania powrotnego sprawia, że końcówka filmu zostaje na zewnątrz.

Aparat wyposażono w ogromne możliwości. Użytkownik znajdzie tu pełen wachlarz sposobów naświetlania od programu poprzez dwa rodzaje automatyki po ręczne nastawianie parametrów ekspozycji, zarówno centralno-integracyjną jak i punktową metodę pomiaru światła oraz mnóstwo potrzebnych drobiazgów: automatykę wariantów naświetlenia, wielokrotną ekspozycję, korekcję naświetlenia zarówno światłem ciągłym jak i błyskowym i tak dalej. Jednakże nie jestem zachwycony sposobem wprowadzania trybów zwanych kreatywnymi. Otóż aparat po włączeniu (i pod warunkiem stosowania obiektywów Ricoha z pozycją "P" lub "A" na pierścieniu przysłon) jest ustawiony na pracę w pełni automatyczną w konfiguracji fabrycznej ( a jeśli ustawione są pewne opcje można je skasować wciskając przycisk RESET czyli powrotu do ustawień początkowych). Ustawienie podstawowe to automatyka zaprogramowana lub (jeśli pierścień przysłon obiektywu jest poza pozycją A) automatyka czasów i odczyt czułości filmu z kodu DX. Dwoma przyciskami oraz pokrętłem można uruchomić tryby kreatywne. Pierwszy przycisk pozwala wyłączyć automatyczny dobór czasu otwarcia migawki, włączyć pomiar punktowy, ciągły przesuw filmu, redukcję efektu czerownych oczu, wielokrotną ekspozycję lub wyłączyć tryb podglądu głębi ostrości. Drugi przycisk pozwala włączyć automatykę wariantów naświetlenia i wybrać odstęp między naświetleniami, ręcznie wprowadzić czułość filmu, ustawić korekcję naświetlenia oraz korekcję naświetlenia błyskiem. Tak więc aby wprowadzić dany tryb trzeba przejść w obrębie trybów obsługiwanych przez dany przycisk przez całą sekwencję chodzącą w kółko. Z drugiej strony na korzyść Ricoha można zapisać to, że prawie wszystkie tryby można ze sobą kombinować. Program sygnalizowany jest literą P w w wizjerze, która zaczyna migać jeśli pokrętłem głównym przesuwamy linię programową. Dla nowicjusza skomplikowane może być sygnalizowanie trybu ekspozycji: "Auto" na ekraniku i pierścień przysłon w pozycji "P" to program; "Auto" na ekraniku i pierścień przysłon poza pozycją "A" to automatyka czasów; "Auto off" i pierścień przysłon w pozycji "P" to automatyka przysłon; "Auto off" i pierścień przysłon poza pozycją "P" to ręczny dobór parametrów ekspozycji. Proste, prawda? Po tygodniu intensywnego fotografowania można się przyzwyczaić. Automatyka przysłon wyposażona jest w "zawór bezpieczeństwa": jeśli nastawiony przez użytkownika czas otwarcia migawki nie pozwala w zakresie dostępnych otworów przysłony uzyskać prawidłowego naświetlenia jest on zmieniany aż do chwili, gdy na takowe pozwoli. Na ekraniku zewnętrznym wyświetlany jest wtedy czas nastawiony przez użytkownika natomiast w wizjerze czas, który zostanie użyty przez aparat (podobne rozwiązanie chociaż dla obydwu rodzajów automatyki, miał między innymi Canon T90).

Z chwilą włączenia aparatu, na ekraniku zewnętrznym (niestety nie podświetlanym) pokazywany jest przez 2 sekundy stan baterii a także czułość założonego filmu. W sumie niewielki ekranik wyświetla wystarczającą ilość informacji. W celowniku pod matówką pokazywane są wszystkie potrzebne dane. Intensywność podświetlenia informacji w wizjerze jest automatycznie zmieniana zależnie od jasności obrazu rzucanego przez lustro na matówkę. Po wciśnięciu spustu migawki do połowy informacje pojawiają się na 10 sekund. Oprócz standardowej matówki firma oferuje dwie inne wymienne. Niestety standardowa matówka umieszczona w testowanym przeze mnie egzemplarzu była dość ziarnista a jeden z klinów lupy nastawczej ciemniał po założeniu obiektywu (dość ciemnego trzeba przyznać) tak że nastawianie ostrości nie było super łatwe. Jeśli dla zaoszczędzenia energii wyłączone zostaje wyświetlanie informacji, nie działa przycisk kontroli głębi ostrości. Ta funkcja działa dopóki wyświetlane są informacje na zewnętrznym ekraniku - czyli przez 30 sekund od chwili ostatniego dotknięcia spustu migawki. Zasłonka nie pozwalająca światłu dostać się z tyłu przez okular do celownika (co mogłoby sfałszować pomiar światła na przykład przy korzystaniu z samowyzwalacza) jest dodana oddzielnie ale przynajmniej nie zgubi się, gdyż dzięki pomysłowości inżynierów Ricoha staje się częścią paska aparatu. Z chwilą wyłączenia aparatu skasowane zostają następujące funkcje: pamięć pomiaru, samowyzwalacz, wielokrotna ekspozycja. Ta ostatnia nie jest najszczęśliwszym (chociaż spotykanym również w modelach innych firm) rozwiązaniem. Wygodne chociaż dla roztargnionych niebezpieczne jest to, że wielokrotna ekspozycja po uruchomieniu działa dopóki się jej nie skasuje. To samo dotyczy funkcji automatyki wariantów naświetlenia.

Fotografowanie Ricohem jest dość głośne i nie można oczekiwać, że uda nam się zrobić zdjęcia w cichym otoczeniu bez zwrócenia na siebie uwagi. Operacja przymknięcia przysłony, podniesienia lustra, ruchu migawki i przewinięcia filmu składa się z kolejnych odróżnialnych przez ucho faz. Otwieranie tylnej ścianki odbywa się poprzez wciśnięcie przycisku i przesunięcie dźwigni w dół. Wwijanie do pierwszej klatki jest uruchamiane automatycznie po jej zamknięciu niezależnie od tego, czy film jest w środku czy nie. Według dzisiejszych standardów jest ono, podobnie jak zwijanie powrotne, również dość głośne. Z drugiej strony parę lat temu nie ocenialibyśmy Ricoha tak surowo. Wszystko przez to, że standard zaczęły wyznaczać superciche Canony EOS.

Uruchamianie samowyzwalacza pojedynczym przyciskiem jest łatwe, może nawet za łatwe. Dioda z prawej strony korpusu miga przez pierwsze 8 sek a pali się na stałe przez ostatnie 2 a czas do wyzwolenia migawki jest odliczany na ekraniku. Bardzo wygodnie rozwiązana jest funkcja pamięci pomiaru: uruchamia ją pojedyncze wciśnięcie przycisku, na który naturalnie trafia kciuk lewej dłoni a pomiar pozostaje zapamiętany do chwili ponownego wciśnięcia przycisku. W wizjerze miga wtedy symbol AEL sygnalizując uruchomienie pamięci. Jest to na pewno lepsze od systemów, w których trzeba cały czas trzymać wciśnięty przycisk lub przesuniętą dźwigienkę.

Pokrętło sterujące Ricoha chodzi bardzo miękko i daje bardzo plastikowe odczucie ale działa. Z kolei obiektyw Rikenon P Zoom 1:3,5-4,5 28-105 mm Macro, z którym testowałem aparat, to solidna tradycyjna i metalowa robota. Jest to zoom, w którym tym samym, wspaniale pracującym, pierścieniem zmienia się zarówno ogniskową jak i ostrość. Obiektyw wyposażono w funkcję Macro ale tylko przy 105 mm (odwzorowanie do 1:5). Niestety przy pozostałych ogniskowych jesteśmy skazani na minimalną odległość fotografowania 2 m. Cóż, jest to po prostu starsza konstrukcja.

Wbudowaną lampę błyskową trzeba podnieść ręcznie. Czas synchronizacji jest ustawiany na 1/100 sek w trybie program oraz automatyki czasów natomiast w trybie automatyki przysłon można ustawić ręcznie dowolny, nie krótszy od 1/100 sek czas otwarcia migawki co pozwala na synchronizację z długimi czasami. W trybie zaprogramowanej automatyki błysku liczba przysłony zmieniana jest poprzez przesunięcie linii programowej. Tak zwany błysk dzienny czyli rozjaśniający cienie przy zdjęciach pod światło, daje stosunek naświetlenia błyskiem do dziennego jak 1:4 (1:2 dla lampy zewnętrznej) a w wizjerze pojawia się automatycznie odpowiedni znaczek. Wbudowany flesz nie może być użyty wraz zewnętrznym ale może służyć tamtemu jako reduktor czerwonych oczu (poprzez wysłanie serii impulsów). Palenie się na stałe symbolu błyskawicy w celowniku oznacza naładowanie jednej lampy a jego miganie sygnalizuje naładowanie obydwu lamp.

Na koniec jeszcze kilka uwag. Ręcznie można nastawiać czasy od 1/2000 do 16 sek plus B natomiast automatycznie są one dobierane z rozszerzonego zakresu od 1/3000 do 32 sek. Wykonanie długich naświetleń ułatwia oddzielnie kupowany elektryczny wężyk spustowy podłączany do znajdującego się z tyłu gniazdka oraz to, że czasy do 99 sek są odliczane na ekraniku. Samo wyświetlanie niektórych czasów otwarcia migawki może być mylące dla osoby stykającej się z aparatami Ricoh po raz pierwszy. Na przykład "1,5" oznacza czas między 1/2 a całą sekundą podczas gdy "L 1,5" oznacza czas półtorej sekundy (L pochodzi od angielskiego "Long" czyli długi czas). Podgląd głębi ostrości działa lepiej niż w Pentaxach czy Nikonach a tak jak w Canonach czy Sigmie: można go uruchomić w każdym trybie ekspozycji jednocześnie zapamiętując pomiar. Opcja pomiaru punktowego jest bardzo przydatna gdyż pomiar centralno-integracyjny, choć działa dobrze w większości przypadków, daje się łatwo oszukać przez sceny o wysokim kontraście i większe powierzchnie jasnego tła (niebo) co prowadzi do niedoświetlenia.

Podsumowując jest to aparat o dobrych parametrach i wielkich możliwościach, z ergonomicznym korpusem choć może nie do końca szcześliwym rozwiązaniem wprowadzania trybów pracy. Użytkownicy starszych modeli Ricoha powinni dobrze przyjrzeć się tej propozycji - być może zechcą wymienić aparat na nowy lub dokupić towarzysza dla modelu mechanicznego. Użytkownicy starszych Pentaxów też mają się nad czym zastanawiać. Co prawda optyka firmy Asahi nie pozwoli wykorzystać w pełni możliwości Ricoha, ale w ładnym pudełku użytkownik otrzymuje bardzo kompetentne narzędzie pracy. Moje ogólne spostrzeżenie jest takie, że dla nowicjusza Ricoh jest zbyt trudny i może go zniechęcić takimi sobie rezultatami wynikającymi z nieumiejętnego posługiwania się aparatem. Natomiast osoba, która zada sobie trud poznania XR-X 3PF zostanie wynagrodzona wspaniałymi wynikami, do których ten model na pewno jest zdolny. W wypadku tego aparatu widać wyraźnie jak jakość zdjęć rośnie wraz z naszą wiedzą o sprzęcie.

OCENA (100% maksimum):
Ergonomia: 95%
Pomiar światła: 80%
Tryby ekspozycji: 90%
Transport filmu: 65%
Możliwości dodatkowe: 90%
Lampa błyskowa: 95% Celownik: 60%
W działaniu: 85%
System: 55%
Wartość w stosunku do ceny: 85%
Ogólnie: 85%

Wybrane dane techniczne:
Mocowanie: Ricoh R-K 
Migawka: Elektronicznie sterowana metalowa o przebiegu pionowym; 
czasy otwarcia sterowane automatycznie: 1/3000 - 32 sek; 
sterowane ręcznie: 1/2000 - 16 sek, B. 
Pomiar światła: 1. Centalno-integracyjny. 2. Punktowy.
Zakres pomiarowy: EV 0-18 (ISO 100, 50 mm f/1,4) 
Tryby ekspozycji: automatyka zaprogramowana z przesuwaniem linii programowej; automatyka czasów; automatyka przysłon; ręczne sterowanie ekspozycją. 
Samowyzwalacz: Elektroniczny z 10 sek opóźnieniem. 
Celownik: 1. Pole widzenia: 91% w poziomie i pionie 2. 
Powiększenie: 0,80x (obiektyw 50 mm). 
Wbudowana lampa błyskowa: Liczba przewodnia 11 (ISO 100) 
Korekcja naświetlenia: +/- 4 EV 
Zakres czułości filmu: ISO 25-5000 z kodu DX; ISO 12-6400 ręcznie. 
Automatyka wariantów naświetlenia: 3 klatki w zakresie +/- 4 EV co 0,5 EV. 
Wymiary: 151 x 107,5 x 62 mm 
Masa: 550 g 


Jarosław Brzeziński






 
data dodania: 09-10-2011
 
godzina dodania: 23:14
 
odsłon: 6911
powrót na stronę główną »

fotografia

Komentarze

zostaw komentarz

sortuj według daty: rosnąco | malejąco

Artykuł nie był jeszcze komentowany.
Zostaw swój komentarz właśnie teraz.
powrót na stronę główną »



Zobacz także:

fotografia
Zoom-Nikkor Auto 43-86 mm f/3,5 – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w F-K 12/2000
fotografia
Leica IIIb – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 11/2000
fotografia
Nikon SP – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 8/2000
fotografia
Nikon S2 – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 7/2000


Zdjęcie miesiąca
Październik 2019
zdjęcie miesiąca
© fot. Paweł Biernat


TEST Nikon Z 6 - przystępniejszy cenowo bezlusterkowiec Nikona - test Foto-Kurier 1-2/19

Nikon Z 6 zadebiutował 23 sierpnia 2018 roku, czyli w tym samym dniu co testowany w 
FK 10/18 Nikon Z 7. Jednak od samego początku było wiadomo, że na debiut sprzedażowy Nikona Z 6 będziemy musieli poczekać do grudnia 2018 roku. Na początku grudnia mieliśmy możliwość wzięcia udziału w warsztatach poświęconych fotografowaniu modelami Z 6 i Z 7 zorganizowanymi w Izraelu i dzięki temu możemy podzielić się z Państwem wrażeniami z obcowania i z fotografowania Nikonem Z 6. W publikowanym teście, tam gdzie to będzie możliwe i gdzie to będzie miało sens, będziemy odnosić się do Sony A7 III - najlepszego aparatu, według organizacji EISA, sezonu 2018-2019 – i oczywiście do Nikona Z 7.
więcej
 

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024

Polityka plików cookies   |