Facebook
Poczta
Forum
Sklep
Logowanie
Dodaj
zdjęcie
Wydruki

Od 1996 roku Foto-Kurier
jest jedynym polskim
przedstawicielem
panelu fotograficznego
stowarzyszenia EISA

foto-kurier.pl
Internet

Leica 0 - artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 1/2001

Firma Leitz jest powszechnie znana z wymyślenia i pierwszego praktycznego zastosowania formatu małoobrazkowego. Jej zasługi są wielkie i Leitz słusznie się nimi szczyci. Co jakiś czas pojawiają się repliki aparatów produkowanych wiele lat temu. Model „0” który pojawił się w 2000 roku, jest kopią aparatu który poprzedził legendarną Leicę I.

Leica uczciła 75-lecie powstania pierwszej Leicy wypuszczając replikę jej poprzedniczki. Pomijając doskonałość wykonania i niewątpliwą wartość kolekcjonerską wydaje się, że „zerówka” miała za zadanie budować wizerunek firmy, który od dawna jest dla niej ważniejszy niż konkurowanie poprzez naprawdę nowatorskie rozwiązania.



Pierwsze wrażenie
Na pierwszy rzut oka aparat onieśmiela – te wszystkie niezgrabne metalowe pokrętła z dziwnymi napisami (o tym poniżej) i jeszcze rachityczna ramka przez którą należy patrzeć - jakby przed przyłożeniem do oka wymagał zgłębienia jakiejś dawno zapomnianej wiedzy fotograficznej. I faktycznie, Leica 0 przenosi człowieka we wczesne lata dwudzieste, kiedy nie znano jeszcze niemal żadnego z dzisiejszych udogodnień. Co więcej, producent zachęca do kupienia „zerówki” jako aparatu, który dla fotografującego nie robi nic pozostawiając mu nawet najdrobniejsze czynności. „Świadome spowolnienie procesu fotograficznego w porównaniu do typowego dzisiaj aparatu w pełni automatycznego prowadzi do purystycznej fotografii o charakterze wybitnie osobistym” – tak ujmował to Stefan Daniel, Szef Departamentu Produktów Leica Camera AG. Dosyć to wszystko hermetyczne, przyjrzyjmy się więc historii aparatu.

Tak się zaczęło
Seria 0 powstała jako produkt uboczny prac nad 35mm kamerą filmową. Testowanie szeregu rodzajów materiałów światłoczułych prowadziło do marnowania dużej ilości taśmy filmowej i próbując temu zaradzić, konstruktor kamery Oscar Barnack zbudował mały aparat, do którego zakładał krótkie odcinki filmu. Ten niewielki, jak na czasy płyt 13x18 cm, aparacik był wyposażony w wymienne obiektywy dla potrzeb badawczych, a także w pracującą w płaszczyźnie filmu w migawkę sprzężoną mechaniczne z przesuwem filmu dla uniknięcia nakładania się fotografii. Pierwsze naświetlenia wykonane w 1913 r. w miasteczku Wetzlar, siedzibie zakładów Leitz, odznaczały się tak dobrą jakością, że aparat zaczęto wykorzystywać nie tylko do testów, ale i do normalnego fotografowania. Tak narodziła się tzw. Ur-Leica, którą można zobaczyć w Muzeum Leicy.
Wybuch I Wojny Światowej na kilka lat przerwał rozwój tej konstrukcji, ale już w latach 1918-20 powstał tzw. prototyp Nr 3, w którym zastosowano szereg modyfikacji i jedno poważne usprawnienie. Podczas gdy Ur-Leica miała migawkę o stałej szczelinie, a czasy można było regulować wyłącznie siłą naciągu sprężyny (tylko 1/20 i 1/40 sekundy), w Nr 3 szczelina była regulowana i dawała aż sześć czasów naświetlania od około 1/20 do 1/500 sekundy.



Na bazie tej konstrukcji powstała Seria 0, która została wypuszczona na przełomie 1923 i 24 roku w celu zbadania rynku i być może uratowania pracy zatrudnionych w fabryce w Wetzlarze. Wyprodukowana w bardzo małej ilości (najprawdopodobniej tylko 25 sztuk, ale brak ścisłej dokumentacji) Leica 0 miała stanowić pomost do produkcji na pełną skalę. Obecnie wydaje się oczywiste, że mały obrazek musiał „chwycić”, jednak o tym, jak niepewne były pierwsze kroki najpopularniejszego obecnie formatu niech świadczy poniższa historia narodzin pierwszego powszechnie dostępnego aparatu 35mm - Leicy I.

Chcąc sprawdzić reakcję rynku, egzemplarze Serii 0 przekazano kierownikom firmy, agentom sprzedaży i klientom z prośbą o opinię. Jak się okazało, większość opinii o tym aparaciku była nieprzychylna. Anegdota mówi, że Ernst Leitz II uciął długą dyskusję w gronie fachowców o przyszłości aparatu następującymi słowami: „Dosyć! Podjąłem decyzję - aparat Barnacka wejdzie do produkcji!” Ale to już Leica I, a tutaj zajmujemy się jej poprzedniczką – zobaczmy co ma do zaoferowania.



Czas naświetlania i przesuw filmu
Migawka aparatu przesuwa się ze stałą prędkością, więc czas naświetlania kontroluje się zmieniając  szerokość jej szczeliny. Na metalowym pokrętle czasów wygrawerowano szerokości szczeliny podane w milimetrach, dokładnie jak na oryginale. Najkrótszy czas 1/500 sekundy osiąga się przy najmniejszej szczelinie o szerokości 2 mm. Szczeliny 5, 10, 20 i 50mm odpowiadają czasom 1/200, 1/100, 1/50 i 1/20 sekundy. Czasów nie można zmieniać kiedy migawka jest naciągnięta, a wyłącznie w trakcie naciągania przy odpowiednim ustawieniu pokrętła nastawczego. Ponieważ migawka przepuszcza światło, w trakcie naciągania obiektyw trzeba zasłonić specjalną pokrywą wykonaną ze skóry. Przesuw filmu pokazywany jest na niklowanej tarczy z czarnymi liczbami co pięć klatek. Na pokrętle naświetlania znajdują się pozycje oznaczone M dla wszystkich czasów stałych, Z dla czasu B oraz R dla zwijania filmu.

Składana ramka przeziernika
Pole fotografowania można ocenić przez składaną ramkę z celownikiem nitkowym umieszczoną na górnej ściance aparatu. Należy zgrać małe koło w centrum przeziernika z nitkami celownika, a soczewka przeziernika pokaże obraz jaki znajdzie się na filmie. W tym celu fotografujący trzyma aparat z daleka od oka w wyciągniętej ręce, a więc zupełnie inaczej niż przy aparatach współczesnych. Fotografujący nie może się „schować” za aparatem, co tak bardzo odgradza go od fotografowanego - tutaj fotografujący znajduje się w samym centrum akcji, i dlatego portrety wykonywane Leicą 0 potrafią być tak niecodzienne.

Klasyczna konstrukcja obiektywu
Aparat wyposażony jest w jeden obiektyw - 50 mm Leitz Anastigmat f/3,5 oparty na klasycznym obliczeniu opracowanym w 1920 r. przez głównego konstruktora firmy, profesora Maxa Berecka. W replice zastosowano tę samą konstrukcję z czterema soczewkami w trzech grupach, jednak skorygowaną przy wykorzystaniu współczesnych technik komputerowych. Zmianą w porównaniu do oryginału jest również zastosowanie powłok antyodblaskowych.

Na czas transportu tubus obiektywu chowa się całkowicie w korpusie aparatu, a po wyciągnięciu mocuje się go przy pomocy mocowania bagnetowego. Na obiektywie pozostawiono oznaczenia przesłony i odległości takie jak na konstrukcji oryginalnej.

Specyfikacja
Typ: małoobrazkowy aparat z niewymiennym obiektywem
Migawka: sterowana mechanicznie, poruszająca się poziomo w płaszczyźnie filmu i wykonana z gumowanego płótna
Czasy naświetlania: 1/20, 1/50, 1/100, 1/200 i 1/500 sekundy i B
Obiektyw: Leitz Anastigmat f/3,5; 50 mm
Wymiary: 65x133x39 mm (wys. x szer. x głęb.) ze schowanym obiektywem
Masa: 465 g



 
data dodania: 09-02-2013
 
godzina dodania: 15:05
 
odsłon: 5247
powrót na stronę główną »

fotografia

Komentarze

zostaw komentarz

sortuj według daty: rosnąco | malejąco

Artykuł nie był jeszcze komentowany.
Zostaw swój komentarz właśnie teraz.
powrót na stronę główną »



Zobacz także:

fotografia
Zoom-Nikkor Auto 43-86 mm f/3,5 – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w F-K 12/2000
fotografia
Leica IIIb – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 11/2000
fotografia
Nikon SP – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 8/2000
fotografia
Nikon S2 – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 7/2000


 

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024

Polityka plików cookies   |