Facebook
Poczta
Forum
Sklep
Logowanie
Dodaj
zdjęcie
Wydruki

Od 1996 roku Foto-Kurier jest
jedynym polskim przedstawicielem
panelu fotograficznego
Europejskiego Stowarzyszenia
Technik Audio-Wizualnych EISA

foto-kurier.pl
Internet

Kadry kreślone piórem - pełny wywiad z Miłoszem Kowalewskim na temat fotografowania ptaków z  Foto-Kuriera 5/2014

Kadry kreślone piórem” to tytuł wystawy Miłosza Kowalewskiego, którą mogliśmy podziwiać w marcu 2014 roku w holu gmachu Sejmu RP. Wystawa stała się pretekstem do rozmowy z autorem, którego pasją jest fotografowanie ptaków.

 

„Starcie” (z cyklu). Czapla siwa w pojedynku z myszołowem zwyczajnym.  Takie pojedynki międzygatunkowe sprowadzają się jedynie do krótkich spięć. Ten, kto zrobi większe wrażenie na przeciwniku – wygrywa. Zdjęcie wykonane z czatowni, w lutym 2009. Użyty sprzęt: Nikon D300 + 300/2,8 + TC-E 1,4×, statyw.

© fot. Miłosz Kowalewski
„Starcie” (z cyklu). Czapla siwa w pojedynku z myszołowem zwyczajnym. Takie pojedynki międzygatunkowe sprowadzają się jedynie do krótkich spięć. Ten, kto zrobi większe wrażenie na przeciwniku – wygrywa. Zdjęcie wykonane z czatowni, w lutym 2009. Użyty sprzęt: Nikon D300 + 300/2,8 + TC-E 1,4×, statyw. 

 

Foto-Kurier: Z katalogu wystawy dowiadujemy się, że przyroda fascynowała Pana od zawsze. Już w dzieciństwie włóczył się Pan po łąkach, ale dopiero w 2004 roku wykluła się z tego fotograficzna pasja. Jakie były Pana pierwsze kroki w świecie fotografii przyrodniczej?
Miłosz Kowalewski:
Faktycznie przyroda i fotografia przewijały się w moim życiu od zawsze tzn. od czasów do których sięgam pamięcią. Będąc dzieckiem czasem oddzielałem się od kolegów i w samotności eksplorowałem najbliższą okolicę. Kiedy w roku 1983 dostałem na komunię aparat Smiena zacząłem fotografować. Początkowo były to zdjęcia z wakacji. Nie śmiałem wówczas brać w ręce używanej przez rodziców Zorki-4, ale odkryłem, że ładując do Smieny negatyw dobrej marki, inny niż wtedy ogólnie dostępne ORWO (Agfa była w tym czasie – amatorskim co prawda – ale jednak rarytasem), udawało mi się robić atrakcyjne zdjęcia. Szybko zacząłem fotografować świadomie często wzbudzając zdziwienie, gdyż używałem do Smieny zewnętrznego światłomierza Leningrad-4. Potem była moja pierwsza lustrzanka małoobrazkowa. Był to oczywiście Zenit, którego zamieniłem na Nikon F601. Wtedy też zacząłem rozbudowę systemu Nikona o kolejne szkła.

 

 Miłosz Kowalewski

 fot. Robert Gauer

fot. Robert Gauer

Rocznik 1975. Urodzony i zamieszkały w Kołobrzegu. Z wykształcenia architekt, z zamiłowania żeglarz i fotograf. Wielokrotnie nagradzany za zdjęcia ptaków w ogólnopolskich konkursach fotograficznych, autor licznych publikacji o tej tematyce. „Przyroda inspirowała mnie od zawsze, ale dopiero od 2004 roku zainteresowanie zaczęło przeradzać się w pasję, która znalazła swoje ujście w fotografii. Skrzydlatych bohaterów swoich fotograficznych wypraw ze szczególnym upodobaniem poszukuję w najbliższej okolicy. I chociaż nie obfituje ona w rzadkie gatunki ptaków, to właśnie doskonałą znajomość terenu najłatwiej mi przekuć w dobre zdjęcia”.

 fot. Robert Gauer

fot. Robert Gauer

 

 

Kilka lat później moja dziewczyna zaczęła zabierać mnie na kajaki, gdzie wielokrotnie obserwowałem jak przed nami, z brzegu, zrywała się do lotu czapla siwa. Pomyślałem, czy dałoby się podpłynąć do niej z aparatem i spróbować ją sfotografować. Zacząłem też przypadkowo i spontanicznie uwieczniać ptaki przy okazji żeglarskich rejsów po Bałtyku – tak zaczęła kiełkować moja pasja. Chodziłem na spacery z ówczesnym Nikonem N90s i Sigmą 100–300/4 szukając ptaków. Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że aby fotografować ptaki z bliska, trzeba działać metodycznie. Teraz się sam z siebie śmieję, z własnej nieporadności w tamtych czasach. Mogę zupełnie szczerze się przyznać – z dzisiejszego punktu widzenia moje pierwsze próby w fotografii przyrodniczej były żenujące, choć w swojej naiwności miały niezaprzeczalny urok. Przełomowym krokiem był pomysł wykorzystania pontonu i budowa pierwszych czatowni. Stary ponton Stomilu Olsztyn, kupiony dawniej przez ojca, służył mi naprawdę dzielnie… dopóki mi go nie ukradli. Proszę sobie wyobrazić, jaki miałem zapał, skoro potrafiłem zapakować cały ekwipunek – ponton, wiosła, siatkę maskującą, statyw i sprzęt fotograficzny na... rower! Nie byłem zmotoryzowany, a mimo tego jeździłem wtedy objuczony na podkołobrzeskie Solne Bagno, pedałując wytrwale kilkanaście km w jedną stronę.
W dobie internetu natknąłem się na grupę dyskusyjną fotografia-przyrodnicza.art.pl. Poznałem tam ludzi zafascynowanych przyrodą i fotografowaniem jej według ściśle określonych, rygorystycznych reguł – pokazywania świata dzikiego, naturalnego, bez ingerencji człowieka. W ten sposób zacząłem się rozwijać i wynajdywać na zdjęcia następne miejsca w okolicy. Czuję wewnętrzną dumę i satysfakcję, że korzystając co prawda z różnych rad, zawsze szedłem własną ścieżką, nikt nie pokazywał mi, gdzie i jak fotografować, nikt nie prowadził za rękę. Nie wyobrażam sobie też korzystania z płatnych czatowni, nie mógłbym zrobionych tam zdjęć uważać za swoje.

 

© fot. Miłosz Kowalewski Śmieszki - para z upolowaną zdobyczą. Późnowiosenne fotografowanie z fototratwy. Użyty sprzęt: Nikon D70s + 300/2,8 + TC-E 2.0×.

© fot. Miłosz Kowalewski
Śmieszki - para z upolowaną zdobyczą. Późnowiosenne fotografowanie z fototratwy. Użyty sprzęt: Nikon D70s + 300/2,8 + TC-E 2.0×. 

 

F-K: Kim jest Pan z zawodu i czy Pana wykształcenie pomaga w realizacji fotograficznej pasji?
M.K.:
Z zawodu jestem architektem, co z pewnością dodatkowo wyrabia wrażliwe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość, wzbogaca umiejętność patrzenia i dostrzegania. Ale nie uważam siebie za artystę. Raczej za inżyniera. Zmysł konstrukcyjny przydaje się nieustannie, choćby przy budowie czatowni. Bardzo wiele wnoszą też poprzednie pasje – modelarstwo, a zwłaszcza żeglarstwo. Umiejętność czytania pogody, precyzyjne planowanie sesji fotograficznej w odniesieniu do prognoz meteo, wreszcie hart ducha, czy zdolność pokonywania własnych słabości.

 

© fot. Miłosz Kowalewski „Maszyna do odkomarzania”. Zabójczo skuteczna w wyłapywaniu wszelakich larw z błotnistych osadów. Szablodziób, podpłynięty i sfotografowany przy użyciu fototratwy. Maj 2012. Sprzęt: Nikon D300 + 300/2,8 + TC-E 2.0×.

© fot. Miłosz Kowalewski
„Maszyna do odkomarzania”. Zabójczo skuteczna w wyłapywaniu wszelakich larw z błotnistych osadów. Szablodziób, podpłynięty i sfotografowany przy użyciu fototratwy. Maj 2012. Sprzęt: Nikon D300 + 300/2,8 + TC-E 2.0×. 

 

ciąg dalszy artykułu na następnej stronie...


 
data dodania: 16-05-2017
 
godzina dodania: 11:14
 
odsłon: 3324
powrót na stronę główną »

fotografia

Komentarze

zostaw komentarz

sortuj według daty: rosnąco | malejąco

Artykuł nie był jeszcze komentowany.
Zostaw swój komentarz właśnie teraz.
powrót na stronę główną »



Zobacz także:

fotografia
Prawda o Noritsu w Polsce zielony gwarant sukcesu II. Wywiad z Foto-Kuriera 7/2017
fotografia
Grażyna Nelec, fotografia ślubna i nie tylko, czyli Noritsu Green II, zielony gwarant sukcesu. Wywiad z Foto-Kuriera 4/17
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Florian Schulz - najlepszy fotograf środowiska naturalnego. Wywiad z Foto-Kuriera nr 3/2011
fotografia
Foto-Kurier na Weekend: Tomasz Tomaszewski - Moja nowa Sympatia - pełny artykuł z FK 4/2014
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Kontrast i kompozycja - wywiad z Ray’em Collinsem
fotografia
Profesjonalna sesja fotograficzna - kalendarz Media Markt - Pełna wersja artykułu z Foto-Kuriera 1/2013
fotografia
Serwis Canona i Sony pod lupą - czyli między nami 20-latkami (pełna wersja artykułu opublikowanego w FK 6/2011)
fotografia
Fotografuję polityków - Sławomir Kamiński (opublikowany w Foto-Kurierze 2/2010)


Zdjęcie miesiąca
Grudzień 2017
zdjęcie miesiąca
© fot. Jakub Kozioł
 

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024

Polityka plików cookies   |   Opieka techniczna: Technix

Usługi programistyczne