Możliwości multimedialne
Możliwości
multimedialne to bez wątpienia najmocniejsza strona tego aparatu.
Większe niż w aparatach kompaktowych wymiary matrycy sprawiają, że pod
względem jakości nagrań Lumiksowi bliżej będzie do zaawansowanych nawet
kamer wideo i lustrzanek z funkcją filmowania. Zgodnie z najnowszymi
standardami sekwencje rejestrowane są w formacie Full HD 1920×1080 i HD
1280×720 z częstotliwością 30 kl./s. Nagrania zapisywane są w postaci
plików QuickTime Motion JPEG lub kodowanie w standardzie AVCHD
(MPEG-4/H.264), co ma umożliwiać zapisywanie filmów dwa razy dłuższych
w rozdzielczości HD (w porównaniu z tradycyjnym JPEG Motion). Czas
jednego nagrania ograniczony jest do 29 min 59 s. Wbrew pozorom, nie
jest to spowodowane względami technicznymi – ograniczenia wymusza na
producentach europejskie prawodawstwo, zgodnie z którym każde
urządzenie rejestrujące sekwencje dłuższe niż 30 min traktowane jest
jak kamera wideo, a to wiże się z wyższym opodatkowaniem. Nagrywanie
rozpoczynamy i kończymy tym samym dedykowanym przyciskiem, umieszczonym
pod kciukiem na tylnej ściance aparatu. Na ekranie pojawia się
pulsująca czerwona kropka, wyświetlany jest też czas rejestracji
i pozostały czas nagrania. Największą przewagą aparatów z wymienną
optyką nad multimedialną lustrzanką ma być jednak brak lustra,
umożliwiający zastosowanie autofocusu pracującego w trybie ciągłym.
Jakość nagrania możemy szybko zmienić dzięki QuickMenu
Jak to się sprawdza w praktyce?
Otóż
bardzo różnie – aparat faktycznie sam ostrzy, ale niestety nie
najszybciej i potrafi się zgubić; na szczęście możemy szybko doostrzyć
obraz wciskając do połowy spust migawki. Nie jest więc jeszcze idealnie
ale i tak o niebo lepiej niż w przypadku lustrzanek. Świetnie sprawdza
się też nowy obiektyw- jest naprawdę cichy zarówno podczas zmiany
ogniskowej jaki i ustawiania ostrości. Tego samego nie można niestety
powiedzieć o pracy pokrętła sterowania, znajdującego się poniżej
spustu.
Zacznijmy od początku. Dla ambitnych użytkowników
przewidziano wybierany na „grzybku” tryb kreatywny. W tym trybie
z poziomu menu możemy zdecydować się na ręczną kontrolę czasu,
ekspozycji lub obu tych parametrów. Teraz panujemy więc już nad czasem
otwarcia migawki i głębią ostrości, ale cena jest wysoka – parametry
kontrolujemy za pomocą umieszczonego poniżej spustu pokrętła. Każdy
„przeskok” w prawo lub w lewo jest bardzo głośny, a wbudowany mikrofon
rejestruje to bardzo wyraźnie.
Skoro jesteśmy już przy mikrofonie –
na szczęście nie musimy go używać. Rejestruje co prawda dźwięk
stereofonicznie (choć nie jest to jeszcze dźwięk przestrzenny) ale
i tak dużo lepszym wyjściem będzie zastosowanie mikrofonu zewnętrznego,
np. dedykowanego dla tego aparatu Panasonika DMW-MS1 instalowanego na
„gorącej stopce” czyli złączu zewnętrznej lampy.
Zdjęcia i filmy
w formacie AVCHD można odtworzyć bezpośrednio w telewizorze Panasonic
Viera Full-HD. Wystarczy umieścić kartę pamięci SD w slocie SD/SDHC
(Viera Image Viewer) lub w odtwarzaczu Blu-ray. Możemy też podłączyć
aparat LUMIX DMC-GH1 za pomocą kabla mini HDMI i funkcji Viera Link.
Do
filmowania w dużej rozdzielczości zalecane są karty pamięci co najmniej
6 klasy prędkości (class 6) ale jak przekonaliśmy się niedawno karta
karcie nie równa i nie zawsze deklarowana klasa zgadza się
z faktycznymi możliwościami nośnika (Panasonic ma już w ofercie karty
10 klasy).
Trzeba jeszcze pochwalić GH1 za bardzo dobry ekran LCD.
Umieszczony na przegubie, 3-calowy, o zwiększonej rozdzielczości (460
tys. pikseli) daje naprawdę duże możliwości. W swojej klasie, pod
względem możliwości multimedialnych GH1 jest w tej chwili niewątpliwie
liderem. Za możliwości multimedialne przyznajemy mu więc 6 punktów.
Podsumowanie
Panasonic
GH1 to przede wszystkim aparat o imponujących możliwościach
multimedialnych. Cena na poziomie 6999 zł w pierwszej chwili wydaje się
wręcz szalona, ale trzeba przyznać że próżno szukać kamery z wymienną
optyką i tak dużym przetwornikiem za te pieniądze. To bez wątpienia
aparat dla fanów filomowania. Tym którym zależy głównie na fotografii
polecamy dużo tańszego poprzednika, model G1
Tekst, pomiary i zdjęcia: Maciej Zieliński
Artykuł opublikowano w wydaniu FK8/09 [kliknij]