Facebook
Poczta
Forum
Sklep
Logowanie
Dodaj
zdjęcie
Wydruki

Od 1996 roku Foto-Kurier
jest jedynym polskim
przedstawicielem
panelu fotograficznego
stowarzyszenia EISA

foto-kurier.pl
Internet

Wywiad z Wiktorem Wołkowem - artykuł opublikowaliśmy w wydaniu 11/1998

Wiktor Wołkow urodził się 4 kwietnia 1942 roku w Białymstoku. Od 1973 był członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, specjalizującym się w fotografii pejzażu i przyrody Polski północno-wschodniej, rozlewisk Biebrzy i Narwi. Udział w licznych konkursach ogólnopolskich i międzynarodowych przyniósł mu ponad 100 nagród i wyróżnień.

Na swoim koncie miał szereg wystaw indywidualnych, m.in.: "Flora i fauna Białostocczyzny" (1970),"Gawrony" (1970),"Ptak" (1974),"Bocian" (1976), "Taki pejzaż (1976), "Biebrza" (1977), "Potrawka z zająca" (1981), "Pejzaż czarno-biały północno-wschodni" (1983), "Moje loty" (1995). Jest twórcą oryginalnego albumu autorskiego "Wołkow" (1983), a także "Rok 1963" (1993), "Kraina zielona" (1996), "Biebrza" (1997). Mieszkał razem z żoną Grażyną i córką Mają w Supraślu - uroczej miejscowości na północny-wschód od Białegostoku. Wywiad przeprowadził z Wiktorem Wołkowem w jego domu rodzinnym.



FOTO-KURIER: Dużo osób młodych fotografuje przyrodę. Jaka była Pana droga do tej dziedziny fotografii ?

Wiktor Wołkow: Droga była długa. Zacząłem fotografować na początku lat pięćdziesiątych gdy dostałem od wujka aparat Agfa Box 6 x 9. Wiedziałem wówczas tylko, że są jeszcze jakieś wywoływacze i utrwalacze. Metodą prób i błędów - zacząłem robić poprawne odbitki. Krucho było z podręcznikami, nie było instruktorów, a cały ten ruch fotograficzny dopiero raczkował. Do wyników dochodziłem bardzo długo. Na poważnie zacząłem fotografować w latach sześćdziesiątych. Za pierwszą swoją pensję kupiłem powiększalnik, suszarkę i aparat Smiena.




F-K: Cały czas fotografuje Pan krajobraz i przyrodę?

W.W.: Tak, oczywiście. Krajobraz i przyroda są u mnie na porządku dziennym. Choć tak naprawdę od typowej fotografii przyrodniczej czy inaczej dokumentacyjnej, to ja się odcinam. Uważam, że wszystko, co było możliwe do powiedzenia czy zrobienia zostało już powiedziane, a raczej sfotografowane. Kiedy oglądam takie zdjęcia, przedstawiające przykładowo czarnego bociana, to muszę powiedzieć, że są one identyczne. Podsumowując; nie lubię tego typu fotografii. Staram się, aby moja oddawała bardziej ducha niż rzeczywistość, czyli szła w kierunku impresji. Staram się aby moje zdjęcia były inne, choć oczywiście takie ujęcia też robię. Jednak na wystawę w Białymstoku zdecydowanie takie prace odrzuciłem.

F-K: Czyli odchodzi Pan od tego typu fotografii krajobrazowo-dokumentacyjnej?



W.W.: Nie, absolutnie nigdy z taką fotografią się nie identyfikowałem. Na początku mojego fotografowania kupiłem cztery tomy encyplopedii Larouse'a ze zdjęciami ptaków. Każde było wykonane perfekcyjnie. W tym czasie takich ujęć nie można było zrobić sprzętem jaki był u nas do dostania. Wyjściem z tej sytuacji był inny rodzaj fotografii. Tak więc zacząłem poszukiwać, powstały moje "Gawrony"- cykl zdjęć charakteryzujących się zgrafizowaniem obrazu i grubym ziarnem. Z perspektywy czasu sądzę że była to droga właściwa. Nikt przedtem tego nie robił w tym czasie.

F-K: Teraz odszedł Pan jednak od fotografii czarno-białej. Czy jest to związane z olbrzymim ułatwieniem w dostępie do materiałów barwnych w porównaniu z poprzednią epoką?



W.W: Do dziewięćdziesiątego roku miałem korpus aparatu w którym zawsze był założony materiał czarno-biały. W tej chwili przerzuciłem się całkowicie na kolor. Moim materiałem jest diapozytyw, z którego przy dobrej jakości zawsze mogę zrobić pozytyw czarno-biały. Dla mnie w technice fotografowania liczy się uniwersalność. Podsumowując; pracuję w chwili obecnej na małym i dużym slajdzie, i sporadycznie na wąskim negatywie barwnym.



F-K: Mówiliśmy wcześniej o sprzęcie, który początkowo Pan posiadał...

W.W.: Tak jak wspomniałem, pierwszym moim aparatem był Agfa Box, potem przyszła Smiena. Trzy lata później zafundowałem sobie Zenita. Pamiętam, że do niego bardzo długo szukałem obiektywów o dużej ogniskowej. Do korpusu chciałem kupić trzysetkę, a wtedy na ten osprzęt to było prawdziwe polowanie. W kompletowaniu pomagał mi nie istniejący już komis na Nowym Świecie w Warszawie. Pamiętam, jak kiedyś wchodzę do niego, a tam stoi w drewnianej skrzynce jakieś radzieckie urządzenie. Był to obiektyw którego ogniskowa była imponująca, bo miała pół metra. Oglądałem, oglądałem ...i kupiłem. Dopiero teraz mogę stwierdzić jaki on był doskonały. Źaden "japończyk" mu nie dorównywał. Niestety, po pewnym czasie podczas jednej z moich wypraw, dostała się do niego woda, tak więc musiałem kupić inny. Ale zawsze pozostałem wierny tym konstrukcjom, nadal mam obiektywy lustrzane. Długie ogniskowe - 500, 1000 i 2000 milimetrów są u mnie w codziennym użyciu. Mają tylko jedną wadę; są ciężkie i wymagają dużych, solidnych statywów.



F-K:; No właśnie. Na wyprawy fotograficzne zabiera Pan ten cały sprzęt. Nie jeździ Pan samochodem, bo ten w różne niedostępne biebrzańskie i supraskie tereny nie dojedzie. To jak się Pan z całym osprzętem porusza ?

W.W.: Teraz już jestem niewolnikiem sprzętu, bo niestety na plecach jak dawniej wszystkiego nie przeniosę. Poruszam się na motorze, który dojedzie wszędzie. Ciężkie statywy pakuję na bagażnik a na obiektywy i aparaty mam specjalnie uszyte torby.

F-K: W katalogu wystawy przeczytałem, że pracuje Pan Pentaxem K 1000...

W.W.: Jest do dobra konstrukcja na jakieś ekstremalne warunki. Z Pentaxów mam jeszcze model LX. Nie wytrzymuje on jednak takich warunków jak K 1000. który jest nie do zdarcia.

ciąg dalszy artykułu na następnej stronie...






 
data dodania: 29-03-2012
 
godzina dodania: 17:38
 
odsłon: 14543
powrót na stronę główną »

fotografia

Komentarze

zostaw komentarz

sortuj według daty: rosnąco | malejąco

Artykuł nie był jeszcze komentowany.
Zostaw swój komentarz właśnie teraz.
powrót na stronę główną »



Zobacz także:

fotografia
Foto-Kurier na weekend: Fotografia architektury. Wielcy mistrzowie - Rui Morais de Sousa - wywiad z  Foto-Kuriera 10/13
fotografia
Foto-Kurier na weekend: przypominamy sylwetkę Raya Collinsa - fotografa, który m.in. zorganizował wystawę na plaży
fotografia
Ciekawe miejsca świata: Laos - spokojnie i bez pośpiechu - pełny artykuł Foto-Kurier 5/13
fotografia
Grażyna Nelec, fotografia ślubna i nie tylko, czyli Noritsu Green II, zielony gwarant sukcesu. Wywiad z Foto-Kuriera 4/17
fotografia
Fotografia Panoramiczna, Marek Czarnecki i pięć fotograficznych Oskarów - wywiad z Foto-Kuriera 5/13
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Fotografia reklamowa czyli perfekcyjne lanie wody. Artykuł z Foto-Kuriera 2/13
fotografia
Prawda o Noritsu w Polsce zielony gwarant sukcesu II. Wywiad z Foto-Kuriera 7/2017
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Florian Schulz - najlepszy fotograf środowiska naturalnego. Wywiad z Foto-Kuriera nr 3/2011
fotografia
Foto-Kurier na Weekend: Tomasz Tomaszewski - Moja nowa Sympatia - pełny artykuł z FK 4/2014
fotografia
Kadry kreślone piórem - pełny wywiad z Miłoszem Kowalewskim na temat fotografowania ptaków z  Foto-Kuriera 5/2014
fotografia
Profesjonalna sesja fotograficzna - kalendarz Media Markt - Pełna wersja artykułu z Foto-Kuriera 1/2013


Zdjęcie miesiąca
Grudzień 2018
zdjęcie miesiąca
© fot. Bogna Jadżyn
 

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024

Polityka plików cookies   |