Facebook
Poczta
Forum
Sklep
Logowanie
Dodaj
zdjęcie
Wydruki

Od 1996 roku Foto-Kurier
jest jedynym polskim
przedstawicielem
panelu fotograficznego
stowarzyszenia EISA

foto-kurier.pl
Internet

Fotograf do zadań specjalnych - Marek Arcimowicz - pełny artykuł z Foto-Kuriera 7/18, czyli Foto-Kurier na weekend

W ramach cyklu ,,Druga strona obiektywu’’ prezentujemy wywiad miesiąca z Markiem Arcimowiczem – fotografem do zadań specjalnych, podróżnikiem i miłośnikiem zdjęć wielkiego formatu.

 

„Fotograficzna odpowiedź na pytanie – dlaczego się wspinasz?” Wybrałem swoje ulubione zdjęcie, pochodzące z wyprawy w Himalajach w roku 2002, na piękny szczyt vis-a-vis Mount Everestu – Ama Dablam (6812 m). Na fotografii widać obóz II, namioty rozbite na ostrej turni skalnej w grani – a obok sylwetkę Ryszarda Pawłowskiego, znakomitego himalaistę, ostatniego partnera wspinaczkowego Jerzego Kukuczki. Jesteśmy w połowie drogi na ten piękny szczyt. Mamiya 7.2; 65 mm f/4; diapozytyw 6x7, Fujichrome Provia 100

„Fotograficzna odpowiedź na pytanie – dlaczego się wspinasz?” Wybrałem swoje ulubione zdjęcie, pochodzące z wyprawy w Himalajach w roku 2002, na piękny szczyt vis-a-vis Mount Everestu – Ama Dablam (6812 m). Na fotografii widać obóz II, namioty rozbite na ostrej turni skalnej w grani – a obok sylwetkę Ryszarda Pawłowskiego, znakomitego himalaistę, ostatniego partnera wspinaczkowego Jerzego Kukuczki. Jesteśmy w połowie drogi na ten piękny szczyt. Mamiya 7.2; 65 mm f/4; diapozytyw 6x7, Fujichrome Provia 100; fot. Marek Arcimowicz.

 

Foto-Kurier: Od czego zacząłeś swoją fotograficzną przygodę?
Marek Arcimowicz:
Od rysunku, malarstwa, rzeźby. Studia na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej plus przygotowania do studiów na ASP, dały mi odpowiednie przygotowanie, by na pierwszym etapie wystarczyła nauka obsługi aparatu. Podkreślę – na pierwszym etapie, bo później, kiedy już odniosłem pierwsze sukcesy w fotografii przyszedł czas na naukę fotografii jako języka. Ten moment trwa do dziś… Zaczynałem jako fotograf architektury, wnętrz i krajobrazu. To interesowało mnie najbardziej – zarówno na miejscu, jak i w podróży. Szybko jednak przerzuciłem punkt ciężkości na fotografię „akcji”: sporty ekstremalne, ambitniejsze formy podróżowania. I tego trzymałem się dość długo. Outdoor sports, travel and adventure – tak by to brzmiało po angielsku.

 

Marek Arcimowicz
Marek Arcimowicz
Mówi o sobie ,,fotograf do zadań specjalnych’’, ,,żyję i pracuję w międzykontynentalnym rozkroku’’. Od roku 1999 fotograf National Geographic Polska. Wykładowca akademicki. Fotograf – podróżnik, który odwiedził wszystkie strefy klimatyczne. Uczestnik i organizator wypraw wspinaczkowych, eksploracyjnych i naukowych. Juror konkursów fotograficznych. Jego prace były eksponowane na kilkunastu wystawach indywidualnych i zbiorowych. Na co dzień mieszka z żoną, dwójką dzieci i psem w górach, jednocześnie tęskniąc za Warszawą.

 

 

F.K.: Jak się rozpoczęła Twoja przygoda z National Geographic?
M. A.:
Praca dla magazynów górskich, w szczególności „GÓRY”, dla firmy ALPINUS oraz wielomiesięczne wyjazdy do Azji, głównie w Himalaje – pozwoliły mi okrzepnąć i wybić się na rynku – który wtedy, pod koniec lat 90-ych wyglądał zupełnie inaczej. Oczywiście miałem mnóstwo innych publikacji – ale to właśnie tam wzrastałem i dziennikarsko i fotograficznie. W momencie, kiedy magazyn National Geographic zaczynał działanie na rynku polskim, pierwszy redaktor naczelny NG (Dariusz Raczko) uznał mnie za pasującego do ekipy – i zaproponował dołączenie do redakcji. Nie było etatu – ale były stałe i częste zlecenia. I praca w najlepszej redakcji – w jakiej do tej pory w Polsce pracowałem. To był fantastyczny czas.

F.K.: W jakiej roli lubisz najbardziej podróżować – jako organizator czy też członek większej grupy, a może bardziej kameralnie?
M. A.:
Lubię zabierać ludzi w miejsca, które znam. Dlatego już dość dawno, jako jeden z pierwszych w Polsce organizowałem wyjazdy fotograficzne – zaczynałem kilkanaście lat temu. Było to naturalną konsekwencją mojej wcześniejszej pracy – zanim dostałem się do National Geographic – pracowałem jako organizator trekkingów, raftingów, itp. głównie w Nepalu i Indiach. Miałem więc świetną znajomość terenu i miejsc, do których zabierałem ludzi. Wciąż mam tam masę kontaktów, które owocują. Jednocześnie bardzo lubię działać w małej grupie specjalistów, na wyprawach w nieznane, jak w Wenezueli w 2011-2012, kiedy brałem udział w wyprawie eksploracyjno-naukowej w miejsce, które nie jest nawet porządnie skartowane. Lubię w końcu włóczyć się samotnie – wtedy jest szansa na zupełnie inny kontakt z lokalną ludnością i wsiąknięcie w temat. Coraz częściej też znów jeździmy z rodziną, bo dzieciaki wystarczająco podrosły – ale wtedy raczej nie koncentruję się na fotografii. Odpoczywam i jestem z nimi.

 

Raphael Slawinski (Rafał Sławiński) pokonuje Lodospady Piwne, Alberta, Kanada’2006. Fotografia cyfrowa, Canon 1Ds Mark II, 16–35 mm f/2,8.

Raphael Slawinski (Rafał Sławiński) pokonuje Lodospady Piwne, Alberta, Kanada’2006. Fotografia cyfrowa, Canon 1Ds Mark II, 16–35 mm f/2,8; fot. Marek Arcimowicz.

 

F.K.: Co najbardziej lubisz fotografować?
M. A.
: Ostatnio? – Ludzi. Czasem krajobraz, ale musi mnie coś rzeczywiście poruszyć.

F.K.: Podróżujesz po całym świecie, wracasz ponownie do wielu miejsc – które miejsce wywarło na Tobie wyjątkowe wrażenie pod względem poznania / eksploracji, ale przede wszystkim możliwości oddania uroku tego miejsca na fotografii?
M. A.:
Wenezuela, Wenezuela, Wenezuela. Poza tym różne rejony Azji, USA. Wenezuela, bo ma w sobie tak wielką różnorodność i dziewiczość w wielu aspektach – dzikie rejony, ludność pierwotną, olbrzymie miasta i olbrzymie niemal bezludne przestrzenie. Cudowny koloryt mieszkańców. Tylko te tarapaty, w które wpadł ten kraj. Martwi mnie to bardzo – bo pokochałem ten rejon bardzo mocno i dobrze się tam czuję.
Azja odpowiada mi bardzo, od dawna. Nie ma drugiego miejsca o takim urozmaiceniu kultur – co widoczne jest np. w lokalnych kuchniach, które nie mają sobie równych. Jednocześnie obok np. Chin znajdujemy Mongolię. Równie piękna – ale niezwykle surowa.
USA – miejsce niezwykłe i również bardzo urozmaicone i fascynujące.

 

Rowerem przez Pustynię Gobi. Południowa Mongolia, listopad 2000. Fotorafia wykonana NIkonem F100. Musiałem sprawdzić i dobrać świadomie wszystkie parametry – czas otwarcia migawki, przysłonę, prędkość roweru, kadencję (prędkość pedałowania). Teraz ta fotografia wydaje się dość oczywista, ale na slajdzie, przy temperaturze poniżej zera to była inna historia. Wtedy to było pionierskie ujęcie i podejście do fotografii rowerowej. Nikon F100, 20 mm f/2,8; Fujichrome Velvia 50.

Rowerem przez Pustynię Gobi. Południowa Mongolia, listopad 2000. Fotorafia wykonana NIkonem F100. Musiałem sprawdzić i dobrać świadomie wszystkie parametry – czas otwarcia migawki, przysłonę, prędkość roweru, kadencję (prędkość pedałowania). Teraz ta fotografia wydaje się dość oczywista, ale na slajdzie, przy temperaturze poniżej zera to była inna historia. Wtedy to było pionierskie ujęcie i podejście do fotografii rowerowej. Nikon F100, 20 mm f/2,8; Fujichrome Velvia 50; fot. Marek Arcimowicz.

 

F.K.: Czy mógłbyś wskazać jedno Twoje wyjątkowe – ulubione zdjęcie?
M. A.:
Ze starych mam sentyment do „Fotograficzna odpowiedź na pytanie: dlaczego się wspinasz?”. Z nowych: „W cieniu bieli” z materiału „Ludzie duchy”.

F.K.: Wyobraź sobie, że jedziesz do najbardziej odległej destynacji od Polski – na wyspę Pitt należącą do Nowej Zelandii. Będziesz tam sam, możesz mieć przy sobie tylko jeden aparat i obiektyw, a Twoim zadaniem jest zrobienie pełnego materiału fotograficzno – reporterskiego / portretów ludzi tam mieszkających / zdjęć ożywionej natury – tak aby Czytelnicy mogli, dzięki Twoim zdjęciom, z łatwością poczuć ten klimat i zobaczyć tę wyspę w jej całej okazałości. Jaki to byłby korpus, a jaki obiektyw i dlaczego właśnie ten sprzęt?
M. A.:
Sony A7R III i Sony Zeiss 35 mm f/2,8 lub ewentualnie RX100 V. Obydwa rozwiązania umożliwiają mi dużą uniwersalność, lekkość. Drugi – większą dyskrecję. Trudne pytanie, bo nie mam ulubionego aparatu, ani obiektywu. Dużo zależy od tematu, nastroju, czasu, ostatnich inspiracji. Ale te dwa wybory pozwoliłyby wybrnąć z tej sytuacji. Myślę, że równie dobrze, mógłbym wymienić ten obiektyw np. na zoom 24–70 mm albo na 55 mm f/1,8 Sony-Zeiss. Wtedy skoncentrowałbym się na innym pokazaniu tematu. To nie sprzęt robi zdjęcia, tak jak nie patelnia gotuje obiad. Mam jakieś narzędzie, które mi pasuje – to działam. Mam inne – to się dostosowuję.

 

ciąg dalszy artykułu na następnej stronie...


 
data dodania: 08-12-2019
 
godzina dodania: 11:00
 
odsłon: 1034
powrót na stronę główną »

fotografia

Komentarze

zostaw komentarz

sortuj według daty: rosnąco | malejąco

Artykuł nie był jeszcze komentowany.
Zostaw swój komentarz właśnie teraz.
powrót na stronę główną »



Zobacz także:

fotografia
Foto-Kurier na weekend: Bartosz Jastal - fotografia ślubna na najwyższym poziomie - pełny artykuł z Foto-Kuriera 5/09
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Tomasz Michniewicz - Człowiek to nie eksponat - artykuł Foto-Kurier 6/18
fotografia
Jacek Bonecki - Jak fotografować samochody w konflikcie z „Cywilizacją misiów” - artykuł F-K 12/05
fotografia
Fotoland Pawła Halamy, czyli o miłości od pierwszego filmu - artykuł Foto-Kurier 4/19
fotografia
Foto-M Wonder Photo Shop w południowej Polsce, czyli salon fotograficzny z oknami do ziemi - artykuł Foto-Kurier 3/19
fotografia
Wonder Photo Shop Foto-Eka - laboratorium przyszłości - artykuł z Foto-Kuriera 1-2/2019
fotografia
Fotografia zwierząt, nowe kształty i kody QR czyli trendy w fotografii nagrobkowej - pełny artykuł Foto-Kurier 12/18
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Fotografia architektury. Wielcy mistrzowie - Rui Morais de Sousa - wywiad z  Foto-Kuriera 10/13
fotografia
Foto-Kurier na weekend: przypominamy sylwetkę Raya Collinsa - fotografa, który m.in. zorganizował wystawę na plaży
fotografia
Ciekawe miejsca świata: Laos - spokojnie i bez pośpiechu - pełny artykuł Foto-Kurier 5/13
fotografia
Grażyna Nelec, fotografia ślubna i nie tylko, czyli Noritsu Green II, zielony gwarant sukcesu. Wywiad z Foto-Kuriera 4/17
fotografia
Fotografia Panoramiczna, Marek Czarnecki i pięć fotograficznych Oskarów - wywiad z Foto-Kuriera 5/13
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Fotografia reklamowa czyli perfekcyjne lanie wody. Artykuł z Foto-Kuriera 2/13


Zdjęcie miesiąca
Grudzień 2019
zdjęcie miesiąca
© fot. Piotr Szewczyk
 

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024

Polityka plików cookies   |