Nagrodzone przez WPJA w kategorii Kreatywny portret –
sesja na dworcu kolejowym w Paryżu – wykorzystanie techniki
panoramowania dało interesujący efekt. fot. B. Jastal
Historia pewnego wesela
No, nie mogłem odmówić, po prostu nie mogłem. – Przecież masz lustrzankę cyfrową, tak? Nikona 5000D? Przecież umiesz robić zdjęcia! Niech to będzie nasz prezent ślubny. – No, i zgodziłem się.
Na początku w duchu byłem trochę zły, ale szybko mi przeszło. Panna młoda faktycznie wyglądała świetnie, pogoda dopisywała, a impreza była wystrzałowa.
Cieszyłem się nawet, że mogę wypróbować nowe „zabawki”, zwłaszcza tryb filmowy i odchylany ekran w nowym Nikonie. Zdjęć zrobiłem mnóstwo. Jeszcze przed końcem ceremonii przejrzałem całą kartę na ekranie fotobanku Epson P-7000, na wszelki wypadek skopiowałem też zdjęcia.
Wszystko wyszło idealnie, album układałem w myślach praktycznie przez cały wieczór. Po weselu wracałem z ciężką głową i chyba tysiącem zdjęć z Nikona. I jeszcze ze zdjęciami wykonanymi kompaktami znajomych: Canonem SX 200, Olympusem µ 9000, Panasonikiem TZ7, Samsungiem WB500… w głowie może się zakręcić, ale zdjęcia w sumie wyszły całkiem-całkiem.
Miałem ze sobą notebooka, więc w podróży pociągiem przynajmniej się nie nudziłem. Zrzuciłem zdjęcia i z pełnym zapałem zabrałem się do komponowania fotoksiążki. Program z kreatorem przezornie ściągnąłem sobie już wcześniej ze strony www.fotojoker.pl. Układanie zdjęć w sumie nie było niczym trudnym, program zrobił praktycznie wszystko za mnie.
Polskie koleje, jak zwykle, nie zawiodły – po piętnastu minutach, jak tradycja nakazuje, pociąg utknął w szczerym polu. Wszędzie ciemno, w pociągu też nie ma światła. Ale akumulator notebooka wystarczył do skończenia projektu fotoksiążki. Teraz wystarczy ją wysłać do serwisu, i za 6 dni powinna być gotowa. W myślach widziałem już fotoksiążkę na półce w salonie Młodej Pary. Z internetem połączyłem się przez telefon komórkowy, dziś to na szczęście już nie problem. Z książką się udało, ale ciemność nie napawała optymizmem. Żałowałem, że wymigałem się od wieczornego pleneru z Parą Młodych. Miałbym teraz ze sobą mój mobilny zestaw lamp Bowensa z malutkim przenośnym zasilaczem…
Oczywiście, żadna z tych rzeczy się nie wydarzyła, ale mogła się wydarzyć, a o sprzęcie, o którym mowa, mogą Państwo przeczytać w tym wydaniu Foto•Kuriera.
Jak zawsze, życzymy Państwu miłej lektury i coraz lepszych zdjęć.
Redaktor Naczelny
Krzysztof Patrycy
Tradycyjnie zachęcamy do prezentacji swoich zdjęć na stronie www.foto-kurier.pl, oceniania innych zdjęć, oraz sprawdzania, jak inni je oceniają. Zachęcamy również do zamieszczania bezpłatnych ogłoszeń (zakładka „Ogłoszenia”).
Uwaga! Teraz prenumerata roczna tylko 99 zł!. Szczegóły promocji na str. 55.
Dostępność: nakład wyczerpany
powrót na stronę główną »