Facebook
Poczta
Forum
Sklep
Logowanie
Dodaj
zdjęcie
Wydruki

Od 1996 roku Foto-Kurier
jest jedynym polskim
przedstawicielem
panelu fotograficznego
stowarzyszenia EISA

foto-kurier.pl
Internet

Leica IIIb – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 11/2000

W drzewie genealogicznym aparatów Leica typ IIIb zajmuje dość wczesne miejsce. Budowano go w prawdzie tylko przez dwa lata - w okresie 1938-40, ale za to w dużych ilościach. Wybuch II wojny światowej sprawił, że seryjna produkcja kolejnego modelu IIIc mogła ruszyć dopiero w roku 1946.

Tak więc Leica IIIb (jak również inne modele wcześniejsze) była światkiem tego, co działo się na frontach wojennych! Mimo, że produkcja sięgnęła dziesiątek tysięcy sztuk, znalezienie obecnie egzemplarza w stanie idealnym jest dość trudne, tym bardziej jeśli korpusowi towarzyszy spora paleta optyki.



Leica IIIb w swoim czasie należała do najlepiej wyposażonych aparatów małoobrazkowych. Wbudowany dalmierz pozwalał na dokładne ustawianie ostrości z większością wymiennych obiektywów. Do korpusu były one mocowane przez gwint M39. Typowe dla gwintowanych aparatów Leica były oddzielne układy dalmierza i wizjera. Dlatego też z przodu aparatu widoczne są trzy okienka: lewe i prawe okrągłe to dalmierz, środkowe prostokątne to wizjer. Powiększenie dalmierza było tak dobrane, aby możliwie dokłanie ustawiać ostrość, pole widzenia wizjera odpowiadało temu co „widzi” obiektyw 50 mm. Z innymi obiektywami należało stosować zewnętrzne wizjery lub wizjer varifokalny. Inni producenci aparatów dalmierzowych (Contax, Canon, Nikon) nie omieszkali krytykować tego, że fotografując Leicą trzba było ciągle „przerzucać” oko od wizjera do dalmierza i na odwrót. Leica broniła się twierdząc, że duże powiększenie dalmierza poprawia dakładność ustawienia ostrości (jak by nie patrzeć jest to prawda), a czytelny wizjer bez pola dalmierza sprzyja kompozycji zdjęcia. Faktem jednak jest, że w modelu IIIb umieszczono okulary wizjera i dalmierza bardzo blisko siebie, co miało ułatwić zerkanie przez oba okulary.



 Aby pracę aparatem uczynić jeszcze bardzaej komfortową, dalmierz wyposażono w korekcję wady wzroku. Tego nie miał żaden dalmierzowy Nikon. Na najwyższym poziomie stała migawka tego aparatu. Z czasami otwarcia od 1/1000 s do 1 s + pozycja „Z” - (z niem.: zeit, czyli czas B) była to bardzo nowoczesna migawka, która nawet po upływie 60-ciu lat może być ciągle na chodzie. Taki zakres czasów otwarcia migawki (wprowadzny w modelu IIIa) z biegiem czasu przyjęto jako standardowy i dopiero na początku lat 70-tych powstały migawki roletkowe z czasem otwarcia 1/2000 s.

Migawkę Leicy IIIb obsługiawło się dwoma pokrętłami: górne sterowało czasami 1/1000, 1/200, 1/100, 1/60, 1/40, 1/30, 1/20 i Z; umieszczone z przodu pokrętło obsługiwało mechanizm opóźniacza dając tym samym czasy 1/20, 1/8, 1/4, 1/2 i 1 s. Aż do lat 50-tych było to rozwiązanie dość typowe. Dopiero w modelu M3 zastosowano jedno, wspólne pokrętło do wszystkich czasów. Tu nasuwa mi się nieodparcie jedna dygresja: dlaczego Nikon budując na podstawie Leicy swoje pierwsze modele wyposażył je w migawki z czasem otwarcia tylko 1/500 s?



Leica w instrukcjach obsługi swoich aparatów wykazała się dużym poczuciem humoru - twierdziła bowiem, że założenie filmu do ich aparatu jest bardzo proste. Wystarczyło „tylko” zdjąć dolną pokrywę, wykręcić obiektyw, ustawić migawkę na „Z” i otworzyć ją. Następnie, używając kciuka włożonego do aparatu przez gwint obiektywu (!) należało przepchnąć koniec filmu przez kadr i spróbować go zaczepić na szpulce... Po kilku dalszych karkołomnych manewrach film był założony. W istocie założnie filmu do starej Leicy to wielki wyczyn, świadczący o cyrkowej wprost sprawności palców i dużej odwadze (niebezpieczeństwio uszkodzenia migawki). Wewnątrz dolnej pokrywy umieszczono „na wszelki wypadek” wskazówki jak daleko można wyciągnąć film z kasety. Podstawowym obiektywem wymiennym do gwintowanej Leicy był wysuwany Elmar 50 mm f/3,5. Obiektyw ten w dość udany sposób został skopiowany przez Nikona i jako Nikkor-Q.C 50 mm f/3,5 oferowany był do dalmierzowych Canonów i Nikonów. Przedwojenne egzemplarze optyki Leitza nie posiadają żadnych powłok przeciwodblaskowych, a skala przysłon ma jeszcze podział w starych wartościach.

Najpopularniejszym obiektywem szerokokątnym był niewielki Elmar 35 mm f/3,5. Krótsza ogniskowa nie wymagała już konstrukcji wysuwanej - obiektyw ma konstrukcję sztywną. Oba obiektywy ogniskowane mogły być przy pomocy małej dźwigienki z możliwością zablokowania ostrości w nieskończoności.



Z obiektywów długoogniskowych warto wspomnieć o obiektywie portretowym Elmar 90 mm f/4 i Elmar 135 mm f/4,5. Oba łączyły się z dalmierzem, oba wyposażone były w szerokie pierścienie do ustawiania ostrości. Mosiężne mechanizmy nawet po 60-ciu latach nadal pracują płynnie i precyzyjnie. Kolejną cechą wspólną obu obiektywów jest łatwa współpraca z mieszkami makro. Otóż przód obiektywów wraz z optyką pozwala się odłączyć od reszy i może być zamocowany do mieszka, dając tym samym spore możliwości w makrofotografii.

Ponieważ jednak żaden mieszek do aparatów dalmierzowych nie łączył się z dalmierzem, konieczne było założenie między korpus i mieszek celownika lustrzanego Visoflex. Pewnym udogodnieniem w obiektywie 135 mm był gwint statywu umieszczony w okolicy środka ciężkości zestawu Leica + Elmar 135.

Doskonałym uzupełnieniem wspomnianych obiektywów była wysuwana osłona przeciwsłoneczna. W zależności od zastosowanego obiektywu można ją było odpowiednio ustawić uzyskując właściwą ochronę obiektywu bez obawy o winietowanie. Ogniskowe odpowiednich obiektywów wygrawerowane są na chromowanej powierzchni osłony. Szybkie mocowanie osłony do obiektywu zapewniał zacisk z śrubką. W identyczny sposób mocowane były filtry.

Najlepszym dowodem na popularność marki Leica była niezliczona wręcz liczba kopii - bardziej lub mniej udanych. W Polsce najpopularniejsze są oczywiście wszelkie typy Zorki....


 
data dodania: 06-01-2013
 
godzina dodania: 22:13
 
odsłon: 8460
powrót na stronę główną »

fotografia

Komentarze

zostaw komentarz

sortuj według daty: rosnąco | malejąco

Artykuł nie był jeszcze komentowany.
Zostaw swój komentarz właśnie teraz.
powrót na stronę główną »



Zobacz także:

fotografia
Zoom-Nikkor Auto 43-86 mm f/3,5 – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w F-K 12/2000
fotografia
Nikon SP – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 8/2000
fotografia
Nikon S2 – „Perła z lamusa” – artykuł opublikowany w Foto-Kurierze 7/2000


Zdjęcie miesiąca
Lipiec 2019
zdjęcie miesiąca
© fot. Jan Siemiński
 

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024

Polityka plików cookies   |