testowe Wywiad miesiąca z Martą Dębską i test procesora do filmów firmy AGO
Marta Dębska - „analogowy” fotograf, która twierdzi, że niektóre chwile zasługują na film.
Podczas odbywających się w Polsce, w ostatnim czasie festiwali fotograficznych: Światłosiła – mającego miejsce w Sopocie i Fotoformy na PGE Narodowym w Warszawie, na stoisku marki Pentax spotkaliśmy Martę Dębską, jedyną w Polsce ambasadorkę analogowego Pentaxa 17, pasjonatkę fotografii tradycyjnej, która dzieliła się swoim zamiłowaniem do rejestracji obrazów na filmach tradycyjnych, z innymi, pozytywnie zakręconymi tym rodzajem fotografii, słuchaczami.
Co ciekawe - podczas wygłaszanych przez Martę prelekcji z fotografii analogowej, na sali znajdowało się dużo osób młodych, które świeżo odkryły magię eksperymentowania i rejestracji świata za pomocą tradycyjnych materiałów światłoczułych. Postanowiliśmy porozmawiać z nią o jej pasji i podzielić się z wami jej przemyśleniami na temat fotografii analogowej.
Foto-Kurier.: Marto, w Twoim życiu jest wiele pasji: miłość do podróży, sztuka, grasz na kilku instrumentach muzycznych. Skąd u Ciebie wzięło się zainteresowanie właśnie fotografią analogową?
Marta Dębska: Fotografia sama w sobie towarzyszy mi od wielu lat. Miałam 17 lat. W pierwsze świadome kadry wprowadził mnie mój ówczesny chłopak i tak oto na 18 urodziny dostałam od rodziców wybór: aparat lub prawo jazdy. Wybór był prosty i okazał się moją ogromną pasją i życiową drogą, a aparatem później i tak zarobiłam na prawo jazdy :).
Wtedy też zrobiłam swój pierwszy film, jednak poważniej fotografią analogową zajęłam się na studiach, w kole fotograficznym SAF Jamnik w Olsztynie. Spędzałam długie godziny w ciemni i sprawiało mi to ogromną radość, jednak pęd i codzienność sprawiły, że porzuciłam fotografię analogową na dość długi czas. Wróciłam około 3 lata temu, dzięki przyjacielowi, który poznał moją historię i bez zastanowienia przyniósł mi jeden ze swoich aparatów ze słowami - masz i rób.
Od tamtej pory nie rozstaję się z tą dziedziną fotografii, poznaję nowe materiały, techniki, ale też sama wywołuję i skanuję swoje filmy. Udało mi się uniezależnić od labów i cały proces od naciśnięcia spustu migawki aparatu do skanu mogę już przeprowadzać w zaciszu swojego domu.
FK.: Na swoim Instagramie „analog.magic” dzielisz się swoimi analogowymi kadrami z podróży i nie tylko, przytaczając cytat „Bo niektóre chwile zasługują na film”. Dlaczego wybrałaś właśnie film analogowy do rejestracji ważnych chwil. Czy nie łatwiej jest je zarejestrować aparatem cyfrowym lub smartfonem?
M.D.: Oczywiście, że jest łatwiej, szybciej i przystępniej, ale nie o to w tym chodzi. W czasach, w których wszyscy pędzimy - brakuje nam czasu na refleksję, zadumę, a przyzwyczajeni do idealnego, cyfrowego obrazu bardzo często tęsknimy za indywidualnym wyglądem filmu. Chodzi też o całą przyjemność z procesu, o zwolnienie, a dzięki temu dostrzeżenie tego, co w biegu z pewnością byśmy pominęli.
Ograniczona ilość klatek to też bardziej przemyślane kadry, a brak możliwości natychmiastowego podejrzenia efektu to dodatkowy element ekscytacji z tworzenia. Powrót do fotografii analogowej rozpalił we mnie na nowo zapał, który zgasł, gdy aparat cyfrowy brany do ręki kojarzył mi się już tylko z pracą. Dzięki analogom znów czuję przyjemność z fotografowania i ...
więcej Foto-Kurier 12/2025 str. 42
powrót na stronę główną »
Zobacz także:
Foto-Kurier 12/25 wysłany do prenumeratorów, w salonach prasowych, sklepach fotograficznych i on-line
Zobacz także:
Laowa 10 mm f/2,8 Zero-D FF - zerowa dystorsja z autofocusem do Sony FE i Nikona Z - dostępność i cena
Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024 Polityka plików cookies | |
||||||||