Facebook
Poczta
Forum
Sklep
Logowanie
Dodaj
zdjęcie
Wydruki

Od 1996 roku Foto-Kurier
jest jedynym polskim
przedstawicielem
panelu fotograficznego
stowarzyszenia EISA

SZUKAJ

Tomasz Tomaszewski - wywiad z Foto-Kuriera 3/19

W ramach cyklu „Druga strona obiektywu” o decydującym momencie, fotografii zaangażowanej i pracy dla National Geographic rozmawiamy z Tomaszem Tomaszewskim – polskim fotografem o światowej sławie.

 

Jednym z najciekawszych wyzwań w fotografii jest próba przyłapania życia w jego uprzywilejowanym momencie. Wtedy powstały obraz przestaje być zwykłą rejestracją faktów i nabiera intrygującej wieloznaczności. Nevada, USA.

Jednym z najciekawszych wyzwań w fotografii jest próba przyłapania życia w jego uprzywilejowanym momencie. Wtedy powstały obraz przestaje być zwykłą rejestracją faktów i nabiera intrygującej wieloznaczności. Nevada, USA.

 

Foto-Kurier: Tomasz Tomaszewski dziś, to doktor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Jest Pan członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, agencji Visum Archiv w Hamburgu, agencji National Geographic Creative w Waszyngtonie oraz American Society of Media Photographers, ale nie zawsze tak było. Jakie były początki Pańskiej fotograficznej przygody? Od czego się to wszystko zaczęło?
T.T.:
Mam wrażenie, że już wiele razy powtarzałem tę historię w różnych wcześniejszych wywiadach. Mogę ją oczywiście i tutaj również zacytować. Studiowałem fizykę, a moim najbliższym przyjacielem był chłopak o znamionach geniusza, z którym któregoś dnia rozmawiałem o teorii czasu. I on, aby poprzeć swoje koncepcje pokazał mi książkę z fotografiami. To była książka Adama Bujaka, z jego czarno-białymi, bardzo dobrymi fotografiami obrzędów katolickich. Oglądając te zdjęcia doznałem wstrząsu, ponieważ, chociaż sporo czytałem, to nie widziałem zdjęć. Widzenie jest zjawiskiem bardzo skomplikowanym. Ono jest uzależnione od wiedzy oraz wiary człowieka w kodeks wartości. Generalnie chyba widzimy to, co chcemy zobaczyć, więc ja po prostu nie mając świadomości, że fotografia występuje w przyrodzie, nie widziałem obrazów. Brałem np. do ręki tygodnik Kultura, gdzie na okładce publikował ogromne powiększenia, późniejszy mój bardzo dobry znajomy Olek Jałosiński i potrafiłem przeczytać wywiad i nie zauważyć tego, że wywiad jest ilustrowany wielką fotografią. Doznałem szoku i wróciłem do domu zastanawiając się na czym polega ta moja szczególna ułomność. Popytałem się wśród znajomych, a ci polecili mi skontaktowanie się z kimś, kto był nie tylko świetnym fotografem, ale miał też olbrzymią wiedzę. I rzeczywiście miałem ogromne szczęście, bo zapukałem do drzwi Janka Michlewskiego, który w ciągu 3 miesięcy, wytłumaczył mi to, na czym fotografia polega, czym może być. Nie wykonując ani jednego zdjęcia nabyłem pewnej świadomości, aż w końcu poczułem, że zrozumiałem nie tylko to co chciałbym robić, ale przede wszystkich czym w fotografii zajmować się nie będę.

 

Jedną z ułomności fotografii jest to, że nie potrafi rozpoznać wydarzenia. Sekundę wcześniej, kobieta na zdjęciu sprawdzała w lusterku krostę na języku, choć dla wielu odbiorców przekaz może sugerować zupełnie coś innego. Kraków.

Jedną z ułomności fotografii jest to, że nie potrafi rozpoznać wydarzenia. Sekundę wcześniej, kobieta na zdjęciu sprawdzała w lusterku krostę na języku, choć dla wielu odbiorców przekaz może sugerować zupełnie coś innego. Kraków.

 

F-K.: W jakim okresie czasu to było?
TT.:
To były lata 70. Janek Michlewski wytłumaczył mi jak funkcjonuje obraz i czemu może służyć. To było dla mnie niezwykle interesujące doświadczenie, ponieważ wyczułem, że najbardziej interesują mnie ludzie i swego rodzaju porządkowanie niedoli człowieka. Rozmawialiśmy z Jankiem wiele o tym, że należy patrzeć ze współczuciem i traktować bohatera podmiotowo. Uzbrojony w nową wiedzę udałem się do redakcji tygodnika ITD, spełniającego w tamtych czasach rolę wentyla bezpieczeństwa dla studentów i niepokornej młodzieży, w którym od czasu do czasu publikowano materiały o charakterze socjologicznym po to, żeby stworzyć wrażenie, iż kraj jest wolny. Że nie ma cenzury, że można się zajmować poważniejszymi materiałami. Przyszedłem do ówczesnego redaktora naczelnego, który zapytał się mnie:”… czy Wy macie swoje portfolio...”. Oczywiście powiedziałem mu, że takiego nie mam, ale że mam pomysł i że chcę zrobić materiał o chlebie, do którego nauczono mnie w domu niezwykłego szacunku. Dostałem 10 filmów czarno–białych i jedną rolkę kolorowego slajdu, który pasował do mojego Pentacon Six’a 6x6 (ten pierwszy aparat dostałem od mojego ojca) i potwierdził, że jak wrócę do niego za jakieś 2-3 tygodnie i przyniosę dobre zdjęcia to może wydrukuje jedno lub dwa i... finalnie wydrukował. Było to 6 stron wraz z kolorową okładką. Tak to się zaczęło. Nie fotografowałem więc żadnych aktów, tylko zająłem się pielgrzymkami, ludźmi chodzącymi z pokorą na kolanach wokół świętych obrazów oraz tymi, których wtedy nazywano marginesem społecznym. Interesowała mnie jedynie fotografia socjologiczna.

 

Jak widać zjawisko mimikry dotyczy nie tylko świata zwierząt. Przystanek tramwajowy w Katowicach.

Jak widać zjawisko mimikry dotyczy nie tylko świata zwierząt. Przystanek tramwajowy w Katowicach.

 

F-K.: Zajmuje się Pan fotografią prasową, publikuje swoje zdjęcia w najważniejszych pismach polskich i wielu zagranicznych, takich jak: National Geographic Magazine, Stern, Paris Match, GEO, New York Times, Time, Fortune, Elle, Vogue. Gdzie opublikował Pan swoje pierwsze ważne zdjęcia w prasie zagranicznej. Co to były za zdjęcia, co lub kogo przedstawiały?
T.T.:
Mój pierwszy poważny materiał zdjęciowy został opublikowany w National Geographic i dotyczył polskich Żydów, którymi razem z żoną zajmowaliśmy się przez 5 lat. Wtedy był to temat tabu, niszczony przez cenzurę, niemal zabroniony, prócz okresu wokół kolejnej rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim. Był 1985 rok i był to mój pierwszy materiał kolorowy, co stanowiło dodatkową trudność, gdyż o kolorze miałem wtedy niewielką wiedzę. Waszyngtońska publikacja odniosła ogromny sukces i wywołała spore zamieszanie, gdyż wcześniej NG nie publikował tak intymnych materiałów dotyczących ludzi. Redakcja National Geographic dostała kilka tysięcy pochwalnych listów w tej sprawie.

 

Zdjęcie pochodzi z cyklu „Cyganie, Inni Ludzie, Tacy Sami Jak My”, cyklu, dla stworzenia którego odwiedziłem 10 krajów. ­Bukareszt, Rumunia.

Zdjęcie pochodzi z cyklu „Cyganie, Inni Ludzie, Tacy Sami Jak My”, cyklu, dla stworzenia którego odwiedziłem 10 krajów. ­Bukareszt, Rumunia.

 

F-K.: Jak to się stało, że Pan tam trafił, że zainteresowano się Pańską fotografią?
T.T.:
Faktycznie była to dość ciekawa sytuacja. W latach 80. ubiegłego wieku zrobiłem w Polsce wystawę o Żydach pt. „Ostatni współcześni Żydzi polscy”, którą pokazałem w starej galerii ZPAF w W-wie. Podłoga w galerii była podczas wystawy usłana własnoręcznie zbieranymi i dowożonymi przeze mnie codziennie różnokolorowymi, jesiennymi liśćmi, w których ludzie brodzili oglądając zdjęcia. Robiło to niesamowite wrażenie, a sam temat też stanowił sporą sensację w tamtych czasach. Po wernisażu, na który przyszło tak dużo osób, że przez kilka godzin czekali na wejście do galerii, zgłosiła się do nas kobieta, Polka, Ewa Momatiuk, która pracowała w Ameryce, i zapytała się mnie czy może skontaktować mnie z NG, gdyż jej zdaniem ten materiał z wystawy jest idealnym do publikacji w amerykańskim magazynie. Trochę niedowierzając w to co się dzieje moja żona (przyp. red. Małgorzata Niezabitowska), która w tym czasie była w USA, aby rozmawiać na temat publikacji tego materiału w formie książki, pojechała do Waszyngtonu i w wielogodzinnej rozmowie z edytorami NG, próbowała ich przekonać, że to nie jest materiał dla nich, szczególnie, że NG wcześniej nie opublikował żadnego materiału, który przez nich wcześniej nie został zlecony. Na szczęście dla nas edytorzy przekonali żonę i dzięki temu finalnie wydrukowano w NG nasz materiał na kilkudziesięciu stronach. Publikacja odniosła ogromny sukces, na skutek czego otrzymaliśmy propozycję wykonania kolejnego materiału. Zaproponowano nam 3-miesięczną podróż po Stanach, której celem było stworzenie historii o kraju widzianego oczyma ludzi z za „żelaznej kurtyny”. I tak dostaliśmy pierwszy kontrakt, który niczego nam nie zabraniał, niczego nie narzucał. Poczuliśmy się ludźmi naprawdę wolnymi, nawet wtedy, gdy w umowie znalazłem jeden nakaz, a właściwie prośbę o zapinanie pasów podczas podróży samochodem. Reszta zależała już tylko od nas. Ja fotografowałem, a moja żona pisała teksty i tak powstał oryginalny materiał, którego publikacja sprawiła, że na dłużej związałem się z NG.

 

ciąg dalszy artykułu na następnej stronie...


 
data dodania: 24-12-2019
 
godzina dodania: 09:10
 
odsłon: 3081
powrót na stronę główną »

fotografia

Komentarze

zostaw komentarz

sortuj według daty: rosnąco | malejąco

Artykuł nie był jeszcze komentowany.
Zostaw swój komentarz właśnie teraz.
powrót na stronę główną »



Zobacz także:

fotografia
Fotografia to pasja, która pozwala mi żyć - wywiad z Jerzym Kośnikiem z Foto-Kuriera 8/96
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Florian Schulz - najlepszy fotograf środowiska naturalnego. Wywiad z Foto-Kuriera nr 3/2011
fotografia
Fujifilm optymistycznie patrzy w pszyszłość - wywiad z Tomaszem Taberskim o działaniach firmy w dobie pandemii
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Fotografuje najszybsze samoloty świata - artykuł z Foto-Kuriera 1/11
fotografia
Fotograf do zadań specjalnych - Marek Arcimowicz - pełny artykuł z Foto-Kuriera 7/18, czyli Foto-Kurier na weekend
fotografia
Zbigniew Staszyszyn - "Na szczycie był przed Alpinistami" - wywiad z Foto-Kuriera 6/1996
fotografia
"Na szczycie był przed Alpinistami II" - ciąg dalszy wywiadu ze Zbigniewem Staszyszynem - pełny tekst z Foto-Kuriera 7/96
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Bartosz Jastal - fotografia ślubna na najwyższym poziomie - pełny artykuł z Foto-Kuriera 5/09
fotografia
Foto-Kurier na weekend: Tomasz Michniewicz - Człowiek to nie eksponat - artykuł Foto-Kurier 6/18
fotografia
Jacek Bonecki - Jak fotografować samochody w konflikcie z „Cywilizacją misiów” - artykuł F-K 12/05
fotografia
Fotoland Pawła Halamy, czyli o miłości od pierwszego filmu - artykuł Foto-Kurier 4/19
fotografia
Foto-M Wonder Photo Shop w południowej Polsce, czyli salon fotograficzny z oknami do ziemi - artykuł Foto-Kurier 3/19
fotografia
Wonder Photo Shop Foto-Eka - laboratorium przyszłości - artykuł z Foto-Kuriera 1-2/2019


Zdjęcie miesiąca
Listopad 2020
zdjęcie miesiąca
© fot. Halina Kubiak
 
cofnij przenieś na początek strony
Wszelkie prawa zastrzeżone www.foto-kurier.pl  © 2000-2020. (0.087)

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Mozilla Firefox > 3, Chrome, Internet Explorer > 7 oraz Opera. Polecana rozdzielczość ekranu 1280 x 1024

Polityka plików cookies   |